Jarosław Sokołowski ps. Masa

Wczoraj w „Fakcie” ukazał się wywiad dziennikarki śledczej Agnieszki Piechurskiej z Jarosławem Maringe ps. Chińczyk, który twierdzi, że był świadkiem, jak Jarosław Sokołowski ps. Masa namawiał Rympałka do zabójstwa Kiełbasy. Czy jednak dziennikarka „Faktu” dostatecznie zweryfikowała prawdomówność swojego rozmówcy? Czy ma ona w tym swój prywatny interes by zdyskredytować Masę? Porozmawialiśmy o tym z samym Sokołowskim.

KP: Jarku, Chińczyk twierdzi, że był świadkiem jak zlecałeś Rympałkowi zabójstwo Kiełbasy, jak się do tego odniesiesz?

JS: Zacznijmy od tego kto to jest Maringe. Wyprzedził on w zeznaniach Żabę i Żabową. Oni w trójkę ścigali się by zostać koronnymi w kwestii narkotykowej, lecz skończyło się na sześćdziesiątce, to on dostał sześćdziesiątkę (tzw. mały świadek koronny przyp. red.). Później jednak zaczął konfabulować, zmieniać zeznania, wycofywał się z tego co mówił wcześniej, przez co ani prokuratura, ani sąd nie chciała z nim rozmawiać. Chińczyk poza tym, że handlował narkotykami to sam je zażywał, robi to do dziś, i to pewnie zlasowało mu mózg i nie wie co mówi, kłamie, wymyśla coś by zaistnieć w mediach. Kiedyś, jak miał już małą koronę, to latał po mieście i wymuszał od handlarzy narkotyki, bo nie miał kasy by je kupić. Zastraszał takiego Diabła ze Śródmieścia, że jak mu nie da kilku działek to on go wsypie w CBŚP.

KP: To, że Chińczyk zażywa narkotyki potwierdził nam jego były pracownik, podesłał nam również nagranie jak zachowuje się on podczas przeszukania w jego domu. Opublikujemy je razem z tym wywiadem. Czy zastraszałeś kiedykolwiek Chińczyka? On twierdzi, że się Ciebie boi.

JS: Nigdy go nie zastraszałem, bo po co zastraszać takiego śmiecia? Nie ma też żadnych jego zeznań w kwestii zlecenia przeze mnie zabójstwa Kiełbasy – on kłamie i konfabuluje. Chińczyk się bał mnie zawsze, w 1995 miałem go rozszarpać jak szczura, rozwścieczył mnie bo podkosował nożem mojego kumpla Huberta B., który latał dla Pruszkowa. Rympałek go bronił wtedy, prosił bym nic mu nie robił, bo to młody, ambitny chłopak. Darowałem frajerowi. On kiedyś zamordował swojego ochroniarza, cała Warszawa o tym wiedziała, było to jakoś w 1998/1999. Chłopak nie umiał pływać a Chińczyk wywiózł go skuterem wodnym na środek jeziora. Chwalił się nam jak plecy miał podrapane przez tego chłopaka, bo on się bronił. Zeznawałem to w prokuraturze, jednak nie było na tyle mocnego materiału dowodowego, by go za to skazać, zresztą tak samo jak nie było materiałów na Pruszków, na tyle morderstw ile było dokonanych skazano może ze dwie osoby.

KP: Zatem jak to było z Kiełbasą? Kto go zabił?

JS: Prawda jest taka, że Rympałek wkurzył się mocno na Kiełbasę, bo ten wiedząc o nalotach planowanych przez policję nie poinformował o tym Rympałka. My byliśmy z psami tak poukładani, że najpierw do nas dzwonili a później gdziekolwiek wjeżdżali. W ten sposób zawinęli kilku ludzi od Rympałka, bo my im o przeszukaniach nie powiedzieliśmy. Zamknęli wtedy między innymi Buraka, który był poszukiwany listem gończym a u niego w domu był magazyn broni. Wkurzeni na Kiełbachę byli też Starzy Pruszkowscy, bo zaczął brać kokainę z Żydem. Koks brali od Miśka, prawej ręki Wariata. Starym mocno tym podpadł i nie mogli odpuścić, że ich przyjaciel skumał się z konkurencją. Oni wtedy wykorzystali Rympałka by odpalić Kiełbasę. Wiedzieli o tym, że są skonfliktowani i go podpuścili a ten uległ presji i wykonał wyrok. Powołano nawet świadka koronnego z grupy Rympałka, takiego Remka, by wyjaśnić kwestię zabójstwa Kiełbasy, ale nie dało się udowodnić tego procesowo, z resztą tak jak i wielu innych zabójstw.

KP: Dlaczego Chińczyk pomawia Cię o zlecenie tego zabójstwa, jaki ma w tym cel?

JS: On niedługo wydaje książkę i chce zaistnieć medialnie, by zarobić trochę grosza, bo przecież nie ma nawet kasy by zatankować swojego GT-R’a. A czym może zaistnieć? Pomówieniem mnie, zrobi tym wokół siebie szum i tylko na tym mu zależy. Chęć jego zaistnienia w mediach wykorzystała dziennikarka z „Faktu”, Agnieszka Piechurska. Jest bardzo nierzetelna, nie weryfikuje informacji, tylko ślepo wierzy w to co jej Chińczyk mówi. Ona opublikuje wszystko, co będzie w jakikolwiek sposób uderzało we mnie, bo ma w tym swój prywatny interes.

KP: Jaki interes może mieć dziennikarka w tym, by Ciebie oczerniać, stawiać w niekorzystnym świetle?

JS: Na moich urodzinach był wspólny znajomy, mój i Piechurskiej. Zamurowało mnie, gdy mi opowiedział, że Piechurska prosiła go, by ze mną porozmawiał w kwestii wycofania moich zeznań. Pani Agnieszce bardzo zależy na tym by oczyścić Ryszarda Boguckiego z zarzutów, prosiła osobę, którą wspólnie znamy, by nakłoniła mnie do wycofania zeznań, którymi obciążam Boguckiego. Ona teraz chce zdyskredytować moją prawdomówność, by podważyć moje zeznania właśnie w sprawie Boguckiego. Dam Ci numer do tego znajomego, potwierdzi że Piechurska go prosiła o to by mnie przekonał do wycofania zeznań (rozmawialiśmy ze znajomym i potwierdził taki fakt przyp. red.). Ona to chyba zakochała się w Boguckim, wydzwania do niego prawie codziennie, z resztą sprawdzić to można w Zakładzie Karnym w którym siedzi – powiedzą kto i kiedy się z nim kontaktuje.

KP: Co zamierzasz zrobić z tym pomówieniem?

JS: Piechurska doskonale wiedziała, że ja tego nie zostawię bez echa, dzwoniła do mnie przed publikacją tego wywiadu z Chińczykiem i powiedziałem, że jej nierzetelność znajdzie finał w sądzie gdy puści w eter taki stek bzdur. Dziś jadę do mojego prawnika i będziemy składać pozew. Ja się dziwię w ogóle, że „Fakt” trzyma w swoich szeregach taką dziennikarkę, nie ma ona doświadczenia w dziennikarstwie śledczym, więc tym bardziej powinna wnikliwie sprawdzać swoich rozmówców. Chińczyk w rozmowie z Agnieszką Piechurską mówi, że były próby zamachu na jego życie, ale nie podaje szczegółów zasłaniając się tajemnicą śledztwa. Nie zweryfikowała nawet tej informacji. CBŚP potwierdziło mi, że żadne śledztwo w tym kierunku nie jest prowadzone. Piechurska publikuje to co jej pasuje, by tylko wyciągnąć na wolność Boguckiego. Takie postępowanie rzuca ogromny cień na całokształt jej pracy dziennikarskiej i poddaje w wątpliwość wcześniejsze publikacje. Kontaktuje się z moimi znajomymi, wrogami, oczernia mnie w ich oczach i jednocześnie wybiela Boguckiego. Takie dziennikarstwo jest niedopuszczalne.

Przeczytaj również: