Początek lat 90-tych minionego stulecia przyniósł nam wiele zmian. Jedną z nich był powszechny wysyp różnej maści przedsiębiorstw, których firmy miały końcówkę „-ex”. Tak po amerykańsku. Te rozmaite „PolSzwagierEx”-y zazwyczaj nie przetrwały zbyt długo na rynku, nierzadko skazując swoich właścicieli na ryzyko częstych spotkań z komornikiem.

Początek lat 90-tych to też czas, w którym zaczęły pojawiać się sklepy z używaną odzieżą, sprawdzaną zza zachodniej granicy. W prawie każdym miasteczku pojawiły się takie przybytki, a w nich kartonowe pudła, wypełnione wydzielającą nader charakterystyczną woń garderobą. Wówczas nikomu nie przyszło przez myśl, by tego rodzaju zakątki określać mianem second-handów. Kalecząc nieco polszczyznę, nadawano im potocznie dumne miano lumpeksów czy szmateksów. Czy było to spowodowane niską jakością oferowanych tam fatałaszków, czy też górę wzięła językowa kalka? Trudno to dziś jednoznacznie rozstrzygnąć. Faktem jest jednak, że niniejszy blog nie jest poświęcony niuansom mowy ojczystej, więc pozwolą Państwo, że ten lingwistyczny dylemat pozostanie otwarty.

Jeden z kieleckich szmateksów współprowadziła przed prawie ćwierćwieczem mieszkanka tego miasta – pięćdziesięciopięcioletnia Cecylia Kozioł. Interes Cecylii mieścił się przy ul. Paderewskiego w świętokrzyskiej stolicy. Pani Kozioł cieszyła się dobrą opinią, zarówno wśród rodziny i sąsiadów, jak też wśród klientów i innych drobnych przedsiębiorców.

30 listopada 1994 r. przypadał w środę. Tego dnia Cecylia Kozioł otworzyła sklep i przebywała w nim sama aż do południa. Wtedy to odwiedziła ją kobieta, która w niedalekiej okolicy również prowadziła działalność. Około 13 w szmateksie pojawił się drugi współwłaściciel, który pozostawił pani Cecylii 12 milionów starych złotych (młodszym Czytelnikom spieszę z wyjaśnieniem, iż dziś jest to równowartość 1200 zł) na zakup towaru. Przebywał w kramie zaledwie chwilę, gdyż spieszył się do kuzyna, któremu zmarła matka.

Chwilę po wyjściu wspólnika do sklepu weszła klientka i przez chwilę rozmawiała z Cecylią Kozioł. W tym samym czasie w sklepie pojawiła się para mężczyzn, którzy przez chwilę lustrowali sklep i przeglądali towar. Nic nie kupowali, o nic nie pytali, po kilku minutach wyszli. Około godziny 14 pięćdziesięciopięciolatka zamknęła sklep i udała się do spożywczaka. Ustalono też świadków, którzy 40 minut przez godziną 15 widzieli kielczankę wracającą do swojego butiku, było to w okolicach baru „Tost”.

Około 15-tej do interesu zajrzał na chwilę zięć pani Cecylii. Zajrzał i oniemiał. Oto bowiem na podłodze w pomieszczeniu sklepowym, w kałuży krwi spoczywały zwłoki jego świekry. Natychmiast zawiadomił policję o zamordowaniu swojej teściowej. Na miejscu zdarzenia pojawili się funkcjonariusze kieleckiej Komendy Rejonowej. Na szyi denatki ujawniono szereg ran kłutych. Oględziny zwłok i badania anatomopatologiczne pozwoliły na ustalenie, że do zbrodni doszło kilka minut przed piętnastą, feralnego 30 listopada 1994 r.

Z ustaleń policyjnych wynika, iż dwaj sprawcy pojawili się w szmateksie około godz. 14:25-14:40. Zadali właścicielce kilka uderzeń nożem w szyję, a następnie zabrali trochę odzieży i znalezione pieniądze. Późniejszy bilans pozwolił ustalić, że w sklepie znajdowało się wówczas ok. 13 milionów 600 tysięcy złotych. Po dokonaniu rabunku sprawcy zamknęli drzwi do sklepu i wyszli przez podwórze. Było to ok. 14:50.

Policji udało się odnaleźć świadków, którzy widzieli mężczyzn podejrzewanych o zabójstwo Cecylii Kozioł dwukrotnie w barze Zakładu Doskonalenia Zawodowego. Pierwszy raz widziano ich tam około godziny 12, potem powrócili około 19. Pili wówczas piwo i rozmawiali z żołnierzami, którzy również gościli wówczas w tym barze.

Inni świadkowie, około 15 widzieli sprawców, uciekających ulicą Planty (nad rzeką Silnicą). Sprowadzony na miejsce zdarzenia pies tropiący podjął ślad i doprowadził aż do przystanku kieleckiego MPK, położonego w Alei IX Wieków Kielc.

Wdrożone śledztwo nie pozwoliło niestety na ustalenie tożsamości sprawców. Po jego umorzeniu podejmowane były jednak liczne czynności operacyjne. W 1999 r. kieleccy policjanci zwrócili się o pomoc do „Telewizyjnego Biura Śledczego”, które przygotowało inscenizację tych tragicznych wydarzeń. Bezskutecznie.

Karalność zabójstwa Cecylii Kozioł ustanie 30 listopada 2034 r.

Za pomoc w przygotowaniu niniejszej publikacji dziękuję Komendzie Miejskiej Policji w Kielcach.

Sprawa dawnej Prokuratury Rejonowej w Kielcach, 3Ds 981/94.

Hubert R. Kordos
Bez przedawnienia

Przeczytaj również: