Nie było żadnej próby samobójczej Zbigniewa Stonogi

0

– Zaprzeczam, aby Zbigniew S. usiłował popełnić samobójstwo przez powieszenie i by odcięto go po tym, jak targnął się na swoje życie. Miał miejsce incydent, w którym S., nie chcąc stawić się na badanie lekarskie, oświadczył, że się powiesi. Zbigniew S. podczas badania lekarskiego zachowywał się wobec lekarza w sposób niedopuszczalny – to odpowiedź SSO Anny Ptaszek, rzeczniczki ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie dla portalu tvp.info na rewelacje zamieszczane od kilku dni na profilu internetowym Zbigniewa Stonogi.

Zbigniew Stonoga od kilku dni zamieszcza na swoim Facebooku informacje jakoby próbował popełnić samobójstwo podczas pobytu w areszcie sądowym Sądu Okręgowego przy al. Solidarności. Od maja przebywa on w więzieniu.

„Chcę serdecznie podziękować (…) Policjantce z sądowego aresztu (…), która podniosła alarm w dniu 25.07 i zdążyli mnie odciąć po tym jak targnąłem się na własne życie” – napisał na swoim Facebooku.

Portal tvp.info zapytał o próbę samobójczą Stonogi w Sądzie Okręgowym. Z odpowiedzi jednoznacznie wynika, że takie zdarzenie nie miało miejsca. – W dniu 25 lipca 2017 r. Zbigniew S. rzeczywiście został dowieziony do siedziby Sądu Okręgowego w Warszawie w celu przeprowadzenia specjalistycznego badania lekarskiego (…). Zaprzeczam, aby Zbigniew S. usiłował popełnić samobójstwo przez powieszenie, aby – jak to ujął – odcięto go po tym, jak targnął się na swoje życie. Potwierdzam natomiast, że miał miejsce incydent, w którym Zbigniew S., nie chcąc stawić się na badanie lekarskie, oświadczył, że się powiesi – wyjaśnia tvp.info SSO Anna Ptaszek, rzeczniczka ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie.

– Kiedy podczas obserwacji monitoringu funkcjonariuszka zauważyła Zbigniewa S. znajdującego się w pobliżu zakratowanego okna i zachowującego się w sposób, który ją zaniepokoił, odebrano mu pasek, który trzymał w rękach i sznurowadła – dodała SSO Ptaszek.

Według rzecznik sądu okręgowego, podczas badań lekarskich „Zbigniew Stonoga zachowywał się wobec lekarza w sposób niedopuszczalny”. Jak ustalił portal tvp.info, znany biznesmen i filantrop miał być wulgarny i obrażać medyka.

Jednak to nie jedyne kłamstwo stonogi. W swoim Facebookowym wpisie wspomniał również ,że nie poinformowano go o jednej z rozpraw, naruszając przepisy Kodeksu Postępowania Karnego.

„4 czerwca 2017 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy Żoliborza pod niewiedzę moich prawników i mnie samego w tajny i stalinowski sposób wyznaczył rozprawę, podczas której skazano mnie na 10 miesięcy więzienia. Nie wezwano mnie ani moich adwokatów, a nawet nie zawiadomiono o jej terminie. Wyrok przesłano już do więzienia i rozpoczęto jego wykonywanie” – napisał na Facebooku Zbigniew Stonoga.

Z ustaleń Sądu Okręgowego wynika jednak, że „w sprawie IV K 178/12 Zbigniew S. był prawidłowo wzywany, a następnie zawiadamiany o terminach rozpraw. – Na rozprawie w dniu 08 czerwca 2017r oskarżony nie stawił się, przy czym zawiadomienie zostało uznane za doręczone w trybie art. 139 § 1 kpk. Wyrok został ogłoszony w dniu 09 czerwca 2017 r. Wyrok nie był doręczany stronom postępowania z uwagi na brak podstaw prawnych. Jeśli chodzi o udział obrońcy w tej rozprawie, to obrońca w piśmie z dnia 25 stycznia 2017 r., które wpłynęło do tutejszego sądu w dniu 01 lutego 2017 r. oświadczył, iż oskarżony wypowiedział mu pełnomocnictwo do obrony. Oskarżony był pouczony o jego prawach i obowiązkach – wyjaśnia Anna Ptaszek portalowi tvp.info.

Organy ścigania poszukiwały Zbigniewa Stonogę przez trzy miesiące do obycia kary roku pozbawienia wolności. Chodziło o sprzedaż lexusa w jednym z jego komisów. Jak twierdził sam stonoga, został on wcześniej uniewinniony w tej sprawie, a postępowanie sądowe wznowiono z naruszeniem obowiązującego prawa. Według „Gazety Wyborczej” w 2009 r. klientka wystawiła lexusa do sprzedaży. Umówili się, że zadowoli ją kwota 70 tys. zł. Tyle, że samochód sprzedano o 20 tys. zł taniej, a właścicielka miała nie otrzymać pieniędzy. Podczas śledztwa okazało się, że przed sprzedażą Stonoga miał korzystać z auta i ruszyć nim w podróż na zachód Europy.

Po tym jak Stonoga nie stawił się w wyznaczonym terminie do więzienia, wydano za nim list gończy. Przez kilka miesięcy ukrywał się poza granicami Polski, po czym dobrowolnie oddał się w ręce Policji.

Obecnie kilka prokuratur powadzi śledztwa przeciwko Zbigniewowi Stonodze. Dotyczą one między innymi obrazy Prezydenta Andrzeja Dudy, jak i prezesa PiS – Jarosława Kaczyńskiego.

źródło: tvp.info





Europejskie Biuro Detektywistyki i Bezpieczeństwa

Dodaj komentarz