„Ktoś zostaje rzucony twarzą na chodnik, ktoś dostaje kopa od policjanta, młode dziewczyny płaczą”! Uczestnik miesięcznicy opisuje działania policji

5

Pan Bartek opisał wydarzenia z ostatniej miesięcznicy smoleńskiej i działania policji nadzorowanej przez ministra Mariusza Błaszczaka. W ostrych słowach opisuje to, co działo się 10 sierpnia na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Facebookowy wpis Pana Bartka prezentujemy poniżej (pisownia oryginalna).

– Proszę okazać plecaki do kontroli pirotechnicznej! – mówi stanowczo jeden z policjantów. – Czy mają państwo jakieś niebezpieczne przedmioty?

– Tak, ostre spojrzenia i cięty dowcip. My znamy te zagrywki. – słyszą w odpowiedzi.

Jest godzina 20:30, Plac Zamkowy. Wraz z kilkoma osobami stoimy pod Kolumną Zygmunta, mamy transparent z napisem „Zdradziłeś Polskę i brata”. Stoimy w ciszy, ręce każdego z nas wuniesione w górę, spięte łańcuchem w geście, który można interpretować na wielu płaszczyznach. Policjanci są natarczywi, zwłaszcza w stosunku do Rafała Suszka, rewizja jest oczywiście jedynie pretekstem, chodzi o to by zabrać transparent. Po chwili wokół nas jest mnóstwo dziennikarzy, fotografów, z pomocą śpieszą też ludzie zgromadzeni na placu. Policjanci dają za wygraną, wycofują się parę metrów, ale bacznie obserwują.

Pół godziny później, gdy wiec partyjny posła K. przemaszerował przed nami z modlitwą na ustach, zwijamy transparent, łańcuchy wrzucamy do plecaków. Rozchodzą się ludzie i szpalery policjantów, my też idziemy do domu. Ale grupa funkcjonariuszy, którym nie udała się interwencja zostaje, przygląda się nam, czeka. Słychać wyraźnie rozmowy z ich krótkofalówek, widać gesty. Podchodzę do nich.

– Panowie będą nas odprowadzać do domu? Nie trzeba, sami trafimy. – w odpowiedzi cisza i groźne spojrzenia.

Idziemy, ja, Rafał, Klementyna Suchanow i jeszcze ze dwie, trzy osoby. Oni ruszają za nami. Po kilkudziesięciu metrach, jeden z nich podbiega do Rafała, łapie do za ramię, zatrzymuje, potem staje przed nim w konfrontacyjnej pozycji.

– Nie skończyliśmy, teraz będziemy pana rewidować. Proszę pokazać plecak!

Gdy prosimy policjanta by się wylegitymował i podał podstawy zatrzymania rzuca coś szybko pod nosem, tak by nikt nie zrozumiał i nie zdążył zanotować. Prosimy by powtórzył ale już nie zamierza tego zrobić, nie odpowiada na żadne nasze pytania. Próbujemy wyjść w lewo, w prawo, ale oni otaczają nas. Ewidentnie szukają zaczepki, pretekstu, lekkiej zemsty i satysfakcji. Rafał wyciąga formularz pozwalający zatrzymanemu dochodzić swoich praw, odmawia poddania się rewizji dopóki funkcjonariusz nie dopełni formalności leżących po jego stronie. Czyta punkt po punkcie, zadaje pytania: stopień, imię i nazwisko, podstawa zatrzymania. Bez odpowiedzi. Policjantów „prowadzący czynności” patrzy Rafałowi prosto w oczy w sposób jasno oznaczający wyzwanie. Nie wytrzymuje jednak tego spojrzenia, po chwili chowa oczy pod czapką. Patowa sytuacja trwa dobre piętnaście minut. Starszy rangą policjant z wąsikiem steruje całą akcją z boku, co chwilę wzywając do siebie któregoś z mu podległych. Nagle policjanci atakują nas, próbują rozdzielić, wyizolować Rafała. Szybko siadamy na chodniku, łapiemy się pod ręce. Próbują wynosić, jest ich zbyt mało, ale na pomoc biegną już inni. Sytuacja eskaluje błyskawicznie, nas otacza coraz więcej policjantów, stoją blisko, tak byśmy nie mogli się ruszyć. Za policjantami siadają nasi znajomi oraz zwykli ludzie. Podajemy sobie ręce między nogami funkcjonariuszy. Znów pat. Po chwili pojawia się zespół antykonfliktowy z Wilczej.

– Dlaczego nie pójdą państwo spokojnie do domu?
– Kurwa mać czy to my nad wami stoimy czy wy nad nami? Jak mam pójść do domu otoczony przez setkę policjantów?!

Negocjacje. My domagamy się jedynie by funkcjonariusz, który nas zatrzymał wylegitymował się i podał podstawę prawną swoich działań. W odpowiedzi słyszymy, że sami musimy zidentyfikować policjanta bo oni nie wiedzą, który to. W końcu, zmuszony przez antykonfliktowych, policjant podchodzi do nas i dopełnia formalności: starszy posterunkowy Sebastian Wereszczak z Komendy Stołecznej. Potem Rafał podaje swój dowód, zdejmuje plecak, otwiera go przed policjantami. Ale okazuje się, że to za mało.

– Rewizję będziemy prowadzić w innym miejscu, proszę wstać i udać się z nami, tu nie ma warunków, jest za ciasno.
– No to kurwa zróbcie krok do tyłu!
– Chyba pan żartuje? Nigdzie nie idę. – mówi Rafał – Dałem dowód, macie plecak, grzebcie w nim sobie do woli.

Teraz policjanci rzucają się na nas, próbują wynosić. Łapią pod ręce, rozdzielają, ciągną po chodniku. Teraz jest ich już bardzo wielu, mam wrażenie, że przybiegli wszyscy, którzy obstawiali Krakowskie Przedmieście. Wynoszą nas do radiowozów, nieszczególnie dbając o delikatność. Ktoś zostaje rzucony twarzą na chodnik, ktoś ma wykręcony nadgarstek, młode dziewczyny płaczą. Spisują w miarę sprawnie, teraz najwidoczniej im się spieszy. Wychodzę z radiowozu po piętnastu minutach, kilka innych osób też, ale nie ma wśród nich Rafała. Ktoś krzyczy, że wywieźli go na Dzielną. Po chwili do radiowozu wrzucają Wojtka Kinasiewicza, auto od razu rusza. Żona Wojtka krzyczy próbując się dowiedzieć gdzie go wywożą, nikt z policjantów nie odpowiada. Ale teraz na placu Zamkowym są już tłumy ludzi. Siadają przed radiowozami, blokują przejazd. Krzyczą: zdejmij mundur, przeproś matkę! Policjanci biegają wte i nazad bezskutecznie formując kolejne szpalery. Radiowozy są uwięzione między schodami przy Kolumnie Zygmunta a policyjnymi barierkami (sic!) wzdłuż Krakowskiego. Radiowóz kluczy, próbuje wykręcać, cofać ale ludzie są za każdym razem szybsi a policjanci bezradni. Ktoś dostaje kopa od policjanta, ktoś zostaje mocno popchnięty, ktoś upada na chodnik, policjantom puszczają nerwy, niektórzy przechodzą do rękoczynów. Za mną młoda dziewczyna płacze. Pytam co się stało, czy ją pobili.

– Nic się nie stało – mówi przez łzy – ja po prostu nie mogę uwierzyć, że to się dzieje w moim kraju.

[Rafał został odwieziony na komendę na Dzielną. Pod komendą zbiera się blisko setka ludzi, siadają na chodniku, czekają. Rafał został wypuszczony chwilę po północy. Wojtek był przetrzymywany przez cały czas w radiowozie, został wypuszczony pod komendą na Dzielnej przed północą].

EDIT: W radiowozie siedziałem z kobietą, której imienia nie pamiętam. Funkcjonariusze nas spisują a ona mówi:

– A wiecie panowie, że ja dla was szkolenia kiedyś prowadziłam w Legionowie?
– Tak? A z czego?
– Z praw człowieka.

cisza.





Europejskie Biuro Detektywistyki i Bezpieczeństwa

5 KOMENTARZE

  1. Słabe. Policjant nie musi się przedstawiać milion razy bo ktoś nie dosłyszał albo nie zdążył zapisać. Jeżeli ktoś ma problemy ze słuchem albo ze zrozumieniem to już nie jest problem Policji. „No to kurwa zróbcie krok do tyłu”, „Kurwa mać czy to my nad wami stoimy czy wy nad nami? Jak mam pójść do domu otoczony przez setkę policjantów?!” – co to za odzywki? Poza tym co to za dyskusje? Policjant ma prawo do wezwania Cię do zachowania zgodnego z prawem (np rozejścia się bo kontrmanifestacja jest nielegalna) lub też do wykonania poleceń (okazania bagaży itd niekoniecznie w miejscu wybranym przez Ciebie). Przy biernym oporze (np. siadanie zamiast wykonywanie poleceń) nie licz na głaskanie i prośby. Prośby były wcześniej.

    Pamiętajcie, że większość gliniarzy nie popiera pisu(specjalnie z małej litery) ale takie są przepisy, które obowiązują. Patrzycie na nas jak na bydlaków ale to nie my wprowadzamy przepisy, to nie my każemy Was karać mandatami, to nie my chcemy z Wami się szarpać. Serio, wolimy robić swoją robotę tj. ścigać złodziei, pijanych kierowców, którzy mogą zabić nasze albo Wasze dziecko itd.
    Też się boimy tego, że kiedyś sytuacja wyjdzie spod kontroli i poleje się krew (jak w latach komuny). Wielu Polaków uważa, że nie powinniśmy wykonywać pewnych poleceń albo, że powinniśmy odejść z Policji. Wielu o tym myśli i ma wątpliwości donośnie tego wszystkiego ale większość z nas ma rodziny, które mamy obowiązek utrzymać, mamy kredyty i inne zobowiązania. Nie stać nas na rzucenie roboty, którą kochamy i zacząć wszystko od nowa bo kto zatrudni byłego psa? Mamy iść na kilka złotych do „Biedry” do ochrony? Po pierwsze takiej ilości ludzi nikt nie zatrudni, a po drugie to nie wystarczy na raty.

    Chciałbym żebyście Wy wszyscy protestujący(nie tylko protestujący ale też politycy i dziennikarze) wiedzieli, że stawiając nas pod ścianą i obiecując „rozliczenie za służbę dla pis” (w wielu miejscach tak czytałem i słyszałem) wielu z moich niebieskich braci złoży mundur w kostkę i odejdzie ze służby do cywila, wielu odejdzie na emerytury ale bardzo wielu (szczególnie młodych) odwróci się do Was i będzie walczyła o swój byt. Pamiętajcie o tym. Pamiętajcie z kim walczycie bo na pewno nie walczycie z Policjantami.

    • Ja tylko przytoczę te słowa: „Ja, obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, świadom podejmowanych obowiązków policjanta, ślubuję: służyć wiernie Narodowi, chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny, strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia. Wykonując powierzone mi zadania, ślubuję pilnie przestrzegać prawa, dochować wierności konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej, przestrzegać dyscypliny służbowej oraz wykonywać rozkazy i polecenia przełożonych. Ślubuję strzec tajemnic związanych ze służbą, honoru, godności i dobrego imienia służby oraz przestrzegać zasad etyki zawodowej.”

      Powyższy komentarz jest wewnętrznie sprzeczny. Służymy, ale mamy rodziny i kredyty… Nie służymy pis, więc nie odejdziemy ze służby, ale grozimy odejściem po zmianie rządów… Co powinien zrobić dobry policjant, jeśli widzi, że przełożeni przekraczają kompetencje lub łamią prawo, a zwykle jedno i drugie?

      • Bo jesteśmy zakładnikami. Służymy, ale jeżeli ktoś mówi, że nas rozliczy(nie za nasze błędy) to uważasz za kim służby staną?
        Służymy bo chcemy żeby chociaż trochę było lepiej w tym kraju a nasza praca nie polega tylko na tym żeby ochraniać obecny rząd (przypominam, że wybrany demokratycznie). Służymy żeby nikt nie zgwałcił Twoich dzieci, nie ukradł samochodu, nie pobił Ciebie…
        Dla Ciebie to jest łatwe „Co powinien zrobić dobry policjant, jeśli widzi, że przełożeni przekraczają kompetencje lub łamią prawo, a zwykle jedno i drugie” ale co może policjant kiedy nawet trybunał konstytucyjny jest do bani? Łatwo się mówi prawda? ale życie nie jest albo białe albo czarne.

        • Sa wyjatki ze Policjanci prawidłowo służa ale sa wlasnie tacy jak wy bydlaki dla których czlowiek niema wartości ! Zabilibyscie czlowieka nawet bo wam sprawia to frajde ! Wstyd ze w Naszej Polsce pracuja tacy ludzie jako Policjanci !

    • olo, „policjant musi sie przedstawic i przedstawic powod interwencji”. A nie burknac cos pod nosem. Na zasadzie twojego (celowo mala litera, btw. „z malej litery” to rusycyzm) rozumowania moge ci mignac przed oczami dowodem i juz – twoj problem, ze nie zdazyles zapisac. Wiec nie pitol.

Dodaj komentarz