„Najgorsze zlecenie? Człowiek wysadził się granatem…” – wywiad z właścicielem firmy sprzątającej po zgonach

1
Sprzątanie po zgonach | fot. Facebook / Bio-clean

Bio-clean to jedna z nielicznych firm w Polsce, która w swojej ofercie ma m.in. kompleksowe sprzątanie po zgonach. O trudnej pracy i nietypowych zleceniach porozmawialiśmy z właścicielem firmy – Grzegorzem Węgorowskim. 

Skąd pojawił się pomysł na oferowanie usług sprzątania po zgonach?

Mój syn oglądał kiedyś pewien amerykański film, w którym bohater zajmował się sprzątaniem po zgonach. Z racji tego, że w Polsce nie było wtedy takiej firmy, to pojawił się pomysł, żeby zająć się czymś takim w naszym kraju. Początki były trudne. Trzeba było opanować technikę wykonywania takich usług, ale z czasem staliśmy się profesjonalistami w tej branży.

Działacie na rynku już od kilku ładnych lat. Zajmowaliście się tym od samego początku?

Najpierw zajmowaliśmy się sprzątaniem po pożarach, później oferowaliśmy również inne usługi, takie jak sprzątanie po wybuchu szamba, lub czyszczenie gołębników. Nasze spektrum wykonywanych czynności jest bardzo szerokie. Rynek jest raczej wymagający. Nie możemy zawężać się do wykonywania jednolitej działalności.

Po jakich zgonach najczęściej sprzątacie?

Mieliśmy wielu samobójców, ale większości przypadków są to zgony naturalne, związane z długotrwałym przebywaniem zwłok w mieszkaniu. Nie ma rodziny, nie ma znajomych, ludzie są samotni. Sąsiedzi się nie interesują, tak jak było to kiedyś i z tego powodu dochodzi do takich sytuacji.

Jak wyglądały początki?

Mieliśmy pewne obawy. W Polsce sprzątanie po zgonach było wtedy czymś zupełnie nowym. Ludzie w naszym kraju byli przyzwyczajeni, że robią większość rzeczy samodzielnie. Obecnie klienci stają się coraz bardziej świadomi. Zdają sobie sprawę, że są specjalne firmy, które przystosowane są do tego, aby pomagać ludziom w sytuacjach, o których tutaj mówimy. Pierwsze  zlecenia były dla nas szokiem, ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Jeżeli nasza działalność ukierunkowana jest na pozbywaniu się przede wszystkim zapachu i rzeczy związanych ze zgonem trzeba było to zaakceptować i wziąć się w garść, żeby to przezwyciężyć.

W jaki sposób zabezpieczacie się przed szkodliwymi substancjami?

Zakładamy specjalne kombinezony, które chronią nas przed tym, abyśmy podczas wykonywanej pracy nie zatruli się trującymi substancjami. Szczególnie w przypadku sprzątania po zgonach jest to konieczne. Mamy maski, rękawice, specjalne buty. Wszystko jednorazowego użytku. Po każdym zleceniu, przedmioty te zostają zutylizowane.

A zapach?

Zapach jest zawsze, natomiast my chronimy się przed nim zakładając specjalne maski.  W przypadku najcięższych zleceń zakładamy te z pochłaniaczami, które są bardziej adekwatne do danej sytuacji. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Trzeba po prostu nauczyć się tolerować ten zapach. Gdybyśmy mieli związane z tym obiekcje, to nie moglibyśmy się tym zajmować. Jest to nieprzyjemny zapach, który nie każdy jest w stanie zaakceptować. Nie możemy przecież wylewać wiadra perfum, trzeba się więc dostosować do takich niedogodności.

Ile osób pracuje w firmie? 

W zależności od potrzeb zatrudniamy ludzi na umowę zlecenie. Obecnie pracuje 5 osób. Jest to rodzinna firma. Oprócz mnie i mojego syna, pracują z nami również nasze małżonki. Zajmują się one głównie sprawami biurowymi ale jeżeli zaistnieje potrzeba to pomagają nam również przy zleceniach. Nie wszyscy mogą pracować w tej branży. Mieliśmy tzw. castingi i po pierwszym zderzeniu z rzeczywistością ludzie rezygnowali. Nie chcieli pracować, bo wydawało im się, że to ponad ich siły. Wyobrażenie na zasadzie filmu lub zdjęcia jest zupełnie inne niż rzeczywistość. Prawdziwy obraz tej pracy może przytłoczyć.

Czym zajmowaliście się ostatnio?

Mieliśmy takie zlecenie w Warszawie, gdzie Pani była praktycznie półtora miesiąca w mieszkaniu. Ze względu na brak rodziny i brak zainteresowania ze strony sąsiadów jej zgon został odkryty po tak długim czasie. Gdy wszystkie płyny ustrojowe się rozlały i przedostały się do mieszkania pod spodem musieliśmy to jakoś ogarnąć. Bardzo trudna sytuacja. Musieliśmy zerwać wszystkie podłogi i wyrzucać meble. Trzeba było pozbyć się tego, co zostało po zmarłym człowieku.

Jest zlecenie, które utkwiło Wam szczególnie w pamięci?

Mieliśmy takie zlecenie, że człowiek wysadził się w domu granatem. Było to najgorsze zlecenie, ponieważ sam widok, który zostaje po tego rodzaju zdarzeniu jest nieprzyjemny, a każdy może sobie wyobrazić jakie mogą być skutki wybuchu. Wszystkie pozostałości po tym człowieku musieliśmy skrobać ze ścian. Trzeba było doprowadzić mieszkanie do takiego stanu, aby ktoś mógł tam dalej mieszkać. To był najgorszy przypadek, który był dla nas dużym wyzwaniem.

Zdarzyło się kiedyś, że odmówiliście wykonania zadania?

Nigdy nie mieliśmy czegoś takiego, żeby sytuacja zmusiła nas do wycofania się z akcji. Pomimo najcięższych przypadków zawsze staramy się wykonać to, czego oczekują od nas klienci. Jeżeli my tego nie zrobimy, może nie zrobić również tego żadna inna firma. Tym bardziej, że mieliśmy takie sytuacje, że inni rezygnowali, a my szliśmy na ten pierwszy ogień. Ale jak dotąd nigdy nie odmówiliśmy klientowi i zawsze dawaliśmy radę.

Od kogo zazwyczaj otrzymujecie zlecenia?

Różnie. Mamy zlecenie od rodziny zmarłego, od wspólnot mieszkaniowych, a nawet kilka razy odezwała się do nas prokuratura. Gama klientów jest bardzo szeroka. Oczywiście my nie sprzątamy ciał, to należy do kompetencji firm pogrzebowych. Natomiast my sprzątamy to, co zostaje po człowieku.

Znacie historie osób, po których sprzątacie? 

My robimy swoje. Czasami rodzina opowiada o zmarłym i o okolicznościach jego śmierci. Staramy się to zrozumieć i wysłuchać, natomiast nie możemy podchodzić do tego emocjonalnie. Mamy takich spraw zbyt wiele i gdybyśmy chcieli koncentrować się wszystkich problemach związanych z tymi przykrymi sytuacjami, to byłoby to dla nas za duże obciążenie.

Dostajecie dostęp do pustego mieszkania, czy czasami wykonujecie swoje obowiązki przy obecności członków rodziny zmarłego?

Różnie to bywa. Nieraz rodzina prosi nas, żebyśmy zabezpieczyli pewne dokumenty i rzeczy należące do zmarłego. Jeżeli ktoś ma na tyle odwagi i dobrej woli to wchodzi z nami. Oczywiście taka osoba dostaje od nas strój ochronny i wykonuje czynności które do niej należą np. szuka ważnych dokumentów itp. Wszelkiego rodzaju kosztowności, pamiątki zawsze pozostawiamy rodzinie.

Jakie  ślady najtrudniej usunąć?

Najbardziej szkodliwe i toksyczne są substancje, które wypływają podczas rozkładu ciała. Dlatego w większości przypadków musimy korzystać ze środków chemicznych i czasami zrywać nawet beton.

Ile kosztują wasze usługi?

Cena waha się w zależności od tego jaka jest wielkość mieszkania oraz jak duży jest poziom skażenia. Jest to koszt od kilkuset zł. przy bardzo małych zleceniach do kilku tysięcy zł przy zadaniach o większym stopniu skomplikowania. Zawsze wystawiamy rachunek i po przeprowadzonych badaniach czystości, wystawiamy certyfikat. Dzięki temu klienci mają pewność, że mieszkanie jest wolne od różnego rodzaju zanieczyszczeń.

W sieci publikowane są przez Was bardzo kontrowersyjne zdjęcia, przedstawiające miejsca, w których pracujecie. Jak reagują na to internauci?

My nie gonimy za sensacją. Dla ludzi pewne rzeczy są proste i oczywiste Jeżeli ktoś gra w grę komputerową, gdzie leje się krew na potęgę, przeciwnicy są rozrywani na strzępy i wszyscy się dobrze bawią. To co pokazujemy wzbudziło w ludziach większą refleksję, że życie to nie jest gra. Zdecydowana większość osób, które obserwują profil firmy Bio-clean na Facebooku wypowiada się bardzo pozytywnie o wykonywanej przez nas pracy.

MM





Europejskie Biuro Detektywistyki i Bezpieczeństwa

Dodaj komentarz