fot. Pixabay

Na świecie średnio co 40 sekund ktoś odbiera sobie życie. Mężczyźni pięć razy częściej niż kobiety, za to kobiety przodują w nieudanych próbach. W 2008 roku odnotowano 5237 zamachów samobójczych, z których 2964 zakończyły się zgonem. Polacy najczęściej odbierają sobie życie tuż po pięćdziesiątce. Do tych wszystkich liczb dodajmy jeszcze jedną, o której za mało się mówi: 24 godziny. Ostatnia doba przed aktem samobójstwa to kluczowy moment.

24 godziny przed, czyli „I don’t like mondays”

Ostatnia doba najczęściej zaczyna się w niedzielę. Gdy kilka lat temu brytyjski matematyk Cliff Arnall obliczył, że mieszanka brzydkiej pogody, niewypełnionych postanowień noworocznych i poświątecznego dołka finansowego sprawia, iż najbardziej depresyjnym dniem w roku jest trzeci poniedziałek stycznia, suicydolodzy ze zrozumieniem kiwali głowami. – To się nie zmienia od lat. Po weekendzie ludzie najgorzej radzą sobie z rzeczywistością. W poniedziałek popełnianych jest o prawie jedną piątą samobójstw więcej niż w sobotę, a weekend tylko pomaga desperatom utwierdzić się w przekonaniu, że to jedyne rozwiązanie – mówi profesor Brunon Hołyst, szef Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego.

Z analizowanych przez niego statystyk wynika, że najwięcej osób targa się na własne życie między godziną 6 a 14. – Ludzie najczęściej popełniają samobójstwo w domu, uznając, że dom stwarza im najbardziej dogodne warunki. A całonocne przemyślenia jeszcze upewniają przyszłego samobójcę o słuszności postępowania – dodaje profesor Hołyst. – Ale z drugiej strony statystyki mogą być trochę zafałszowane, bo części osób, które na przykład popełniają samobójstwa nad ranem, jako czas zgonu wpisuje się ten, w którym znaleziono ciało – dodaje.

9 godzin przed, czyli zanim się powiesił, naprawił szafkę

Magda, 27-latka z Lublina, która w styczniu ubiegłego roku przedawkowała leki nasenne, tak wspomina to, co działo się w jej głowie dzień przed próbą targnięcia się na swoje życie: – To nie jest tak, że ogarnia cię obsesja śmierci. Prawie każdy, komu się to nie udało, powie ci, że wcale nie chciał umrzeć. Po prostu w pewnym momencie czujesz, że nie dasz rady dalej żyć, a samodzielne pożegnanie się ze światem to jedyny sposób ucieczki od problemów. – Zdarzają się przypadki, że zamach na własne życie odbywa się pod wpływem impulsu, na przykład na wieść o śmierci kogoś bliskiego. Ale zwykle przygotowania i przemyślenia z tym związane zaczynają się kilka dni wcześniej – mówi profesor Hołyst. Bardzo szybko na przykład pojawia się decyzja o sposobie odebrania sobie życia.

Z badań wynika, że aż u 90 procent przyszłych samobójców można wcześniej zauważyć oznaki zagrożenia, cztery osoby na pięć mówią o swoich zamiarach (z drugiej strony tylko pięć procent osób grożących, że się zabije, rzeczywiście próbuje to zrobić). – Ale nie można uważać, że na ten desperacki krok zdecyduje się jedynie człowiek załamany czy przybity. W niektórych przypadkach bowiem występują objawy tak zwanej dysymulacji. Polega ona na tym, że człowiek z jednej strony czuje nienawiść do siebie samego, nie znajduje wyjścia z sytuacji i ma autodestrukcyjne myśli. Z drugiej jednak chce oszczędzić bliskim negatywnych przeżyć i uważa, iż jeśli do ostatniej chwili będzie udawał, że wszystko jest w porządku, ból będzie mniejszy – tłumaczy profesor Hołyst.

Maciej, 42-letni informatyk z Warszawy, w którego bliskim otoczeniu w ostatnim czasie dwie osoby (sąsiad, przyjaciel) odebrały sobie życie, mówi, że schemat za każdym razem był podobny. – Na początku tego nie dostrzegałem, ale teraz wydaje mi się to jasne. Po kilku dniach, kiedy właściwie trudno było się dogadać z tymi osobami, przychodził „dzień rozliczeń”. Gdy Andrzej, przyjaciel od miesięcy zmagający się z utratą pracy i problemami finansowymi, oddał mi pieniądze, na które już nawet nie liczyłem, nie spodziewałem się, że to nasze ostatnie spotkanie. Nic nie podejrzewałem również wtedy, gdy do mojej mamy przyszedł sąsiad, który dwa lata wcześniej w jakiejś luźnej rozmowie obiecał jej naprawę szafki kuchennej. Mama była zdziwiona nie tylko samą propozycją, ale i zaangażowaniem, z jakim zabrał się do roboty. Dziewięć godzin przed śmiercią! Gdy potem skojarzyłem oba fakty, psycholog powiedział mi, że to jeden z bardziej typowych objawów – wspomina Maciej.

Potwierdza to profesor Hołyst: – Ta drobiazgowość w załatwianiu zaległych spraw jest czasem wręcz zatrważająca. Pedanteria daje o sobie znać nawet w momencie kompletnego załamania emocjonalnego. Widać to szczególnie w listach pożegnalnych, w których człowiek w jednym zdaniu żegna się z żoną i dziećmi, a w drugim pisze: „Oddaj 20 złotych Kazikowi” – opowiada suicydolog, który w swej pracy naukowej analizował treść i formę 130 takich listów.

Część pisana jest wcześniej, część w ostatnich chwilach życia, na przykład już po zażyciu trucizny, o czym świadczą rozmazane, niedokończone czy nieczytelne ostatnie zdania. Ich cechą wspólną jest chęć wyjaśnienia motywu, nawet jeśli wygląda on nieprzekonująco. 17-letnia Agnieszka w szkole radziła sobie dobrze, ale trudności ze zrozumieniem chemii powodowały, że bała się zostać na drugi rok w tej samej klasie. W liście pożegnalnym do rodziców pisała: „Przepraszam, ale to wszystko było dla mnie ponad moje siły. Tutaj już nie ma dla mnie miejsca. Odchodząc, nie będę wam już więcej przynosić wstydu”.

W listach samobójcy często zwracają się do najbliższej rodziny, jak Barbara, nauczycielka WF, do mieszkającej z nią siostry i szwagra: „Podziękujcie swojej pierworodnej, zrobiła wszystko, żebym się właśnie teraz zdecydowała na ten czyn (…). To ponad moje siły żyć w tym mieszkaniu, w którym chciała się mnie pozbyć i dopięła swego celu (…). Przykro mi, wybaczcie, ale ja naprawdę mam dosyć wszystkiego, to jest prawda, jaka smutna prawda, ale ja nie mogę inaczej. Chcę zasnąć, wtedy skończą się moje kłopoty, koszmar, który mnie powoli zabijał, aż wreszcie położył kres tej koszmarnej egzystencji. Wybaczcie, nie mogę inaczej, dla mnie nie ma już ratunku, dziękuję za wszystko, ale dziś zabrakło mi już sił”.

2 godziny przed, czyli list pożegnalny jak do telewizji

Co ciekawe, niektórzy samobójcy, nawet jeśli mają rodziny, piszą listy, które wyglądają trochę jak skierowane do telewizyjnego programu interwencyjnego. Na kilku stronach nie tylko opisują swoje problemy rodzinne, finansowe, zawodowe, ale też analizują całe swoje życie, którego konsekwencją był tak desperacki krok. 68-letnia Franciszka chwilę przed odejściem napisała: „Jestem inwalidką II grupy po ciężkiej operacji ortopedycznej biodra. (…) Syn dokucza mi i dąży do wyrzucenia mnie z mieszkania. Nie mam zaufania do niego. Jest dla mnie gorszy niż obcy człowiek. Lubię spokój i chcę żyć sama w domu. Ale to jest niemożliwe, bo gdzie syn się wyprowadzi. Nie żałuję, że to robię, bo syn miałby mieszkanie. Skończy się moja udręka i będę miała święty spokój”.

27-letni Tadeusz pisze o tym, jak chciał zostać kucharzem, jak był w wojsku, potem pracował w szpitalu, poznał dziewczynę, a ostatnio skonfliktował się z szefową. Wszystko to wygląda właściwie jak CV, gdyby nie ostatni akapit: „Kiedy wróciłem do domu, wykorzystałem moment, że nie ma nikogo. Odkręciłem gaz. Czy o czymś myślę? O tym, że moje życie nie ma sensu i że nie jestem zdolny do życia, do podjęcia jakiejkolwiek pracy. Nie powinno się ratować samobójców. To, że nie chcą żyć, jest wyłącznie ich sprawą”.

60 minut przed, czyli co im siedzi w głowach

Dla bliskich znajdujących samobójców powody przez nich wskazywane nie są już tak jasne. – Tłumaczenia „co to za problem”, „przecież można było…” to chyba najczęstsza próba radzenia sobie z tą traumą. Bo patrząc z zewnątrz, właściwie każdego targnięcia się na własne życie można by uniknąć – twierdzi profesor Hołyst. Co więc sprawia, że w ponad pięciu tysiącach przypadków rocznie tak się nie dzieje?

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin życia samobójcy pojawia się u niego mechanizm nazywany zwężeniem świadomości, który stopniowo się nasila. Psychiatrzy porównują ten stan do patrzenia na świat jakby przez dziurkę od klucza. Przyszły samobójca skoncentrowany jest na odebraniu sobie życia: godzinę przed samobójstwem w ogóle nie myśli o skutkach swoich działań, o cierpiącej rodzinie, o tym, że ulgi, której pragnie, trudno będzie mu doświadczyć, a przy samobójstwach instrumentalnych (czyli takich, które mają służyć wymuszeniu czegoś, zemście lub zwróceniu na siebie uwagi) – że napawanie się efektem nie będzie mu dane.

Skłonności samobójcze tłumaczą także neurokryminolodzy. Odkryli na przykład, że u samobójców obniżony jest poziom cholesterolu, który prawdopodobnie powoduje słabsze wiązania serotoniny (hormonu szczęścia) do jej receptorów, a także – że w chwili targnięcia się na życie często mają oni liczne zaburzenia hormonalne. – Świadczy o tym chociażby to, że zamachy samobójcze częściej popełniają kobiety w okresie miesiączkowym niż w innych fazach cyklu – mówi profesor Hołyst.

Nie zostało już nic, czyli ostatnie wołanie o pomoc

Wbrew temu, co pisał w swym liście pożegnalnym wspominany ju żTadeusz (ten, który chciał być kucharzem i miał konflikt w pracy), z badań wynika, że większość samobójców, nawet jeśli bardzo chce umrzeć, jednocześnie myśli o możliwości ratunku. Jeden z psychologów porównał to do sytuacji jednoczesnego podcinania sobie gardła i krzyczenia: „Na pomoc!”, gdy żadne z tych działań nie jest udawane. Z badań wynika, że 60–80 procent niedoszłych samobójców negatywnie ocenia swoją próbę (10–15 procent ginie w końcu śmiercią samobójczą).

Edwin Shneidman, zmarły niedawno jeden z najwybitniejszych suicydologów, podając 10 cech samobójstwa, jako „uniwersalny stan umysłu samobójcy” wymienia ambiwalencję. Człowiek, który tej tematyce poświęcił 60 lat pracy, przekonywał: – Nigdy nie spotkałem kogoś, kto w stu procentach chciał się zabić i nie myślał o możliwości ratunku.

Milena Rachid Chehab
„Przekrój” 04/2010

Przeczytaj również:

Video thumbnail
Psychologia zbrodni: Wpływ intuicji na przestępczość (Bogdan Lach) | ZŁOTE TAJEMNICE
47:51
Video thumbnail
Szlachet: Była szansa, żeby odbić Matysia | PRZESŁUCHANIE
33:00
Video thumbnail
Czy powstanie kolejna część "MŁODYCH WILKÓW"?
32:56
Video thumbnail
Jakimowicz: Pasikowski kazał nam wypier...ać z castingu | PRZESŁUCHANIE
38:41
Video thumbnail
Jakimowicz: W Hiszpanii odwiedzałem Słowika w więzieniu (cz. 2/2)
36:15
Video thumbnail
Jakimowicz w Młodych Wilkach zagrał samego siebie (cz. 1/2)
34:18
Video thumbnail
Mafia lat 90-tych vs dzisiejsza przestępczość zorganizowana
23:28
Video thumbnail
Syn „Księdza”: Świadkowie koronni to marionetki w rękach prokuratury
20:53
Video thumbnail
Artur Ć.: Służby chciały zrobić ze mnie terrorystę
22:06
Video thumbnail
Misiek z Nadarzyna: Gdyby nie zabito Szaraka, to o Masie nikt by nie słyszał
24:08
Video thumbnail
Rafał S.: Przedłużali mi areszt na podstawie łusek z II wojny światowej
29:46
Video thumbnail
Koronny chciał 150 tys. za wycofanie zeznań. Publikujemy dowody
17:47
Video thumbnail
Dolores: Czekolinda przejęła po mnie agencję towarzyską
24:02
Video thumbnail
BONUS RPK: Dowodem w mojej sprawie jest piosenka
50:11
Video thumbnail
Szlachet o pieniądzach Pershinga i Masy. Tak przechodzili kontrole Urzędów Skarbowych
44:38
Video thumbnail
Żółty: To jest dziwna sytuacja, Masa sam przyznaje, że jest niewiarygodny
22:20
Video thumbnail
Rafał Jackiewicz: Wywieźli mnie do lasu z workiem na głowie
21:17
Video thumbnail
Ali, Parasol, Masa - jak ich postrzegali "Chłopcy z Pruszkowa"
29:41
Video thumbnail
Misiek z Nadarzyna o czułym punkcie Masy
17:42
Video thumbnail
Członek gangu Żaby obnaża patologie wymiaru sprawiedliwości i instytucji świadka koronnego
19:47
Video thumbnail
Misiek z Nadarzyna: Masa sam sobie strzelił w kolano
25:44
Video thumbnail
Misiek z Nadarzyna: Książki Masy? Nie czytajcie tych bzdur!
19:58
Video thumbnail
Misiek z Nadarzyna: Kiełbasę chcieli odpalić już w sobotę, ale przyjechał za wcześnie
17:29
Video thumbnail
Karramba: Od początku miałem styczność z przestępcami
13:44
Video thumbnail
Czy świadek koronny podżegał do zabójstwa? Były ochroniarz Masy przerywa milczenie
57:08
Video thumbnail
Niedokończone rozmowy: Jan Fabiańczyk ps. Majami i Piotr Z. ps. Cygan szczerze o pracy kryminalnego
30:16

45 KOMENTARZE

  1. Ja też się z tym zamiarem noszę od jakiegoś czasu. Nawet wybrałem już miejsce, powieszę się bo dostępu do pistoletu nie mam, ale gdybym miał nabitą broń w ręce nawet tak do potrzymania to nie zastanawiałbym się nawet sekundy.

    • radix666 jeśli chcesz to zrobić zasięgnij po pomoc pod numerem 116 123. Pod tym numerem możesz z kimś pogadać bez stresu,że zareagują nerwowo jak ktoś z rodziny czy bliskich. Czasem lepiej spojrzeć na życie z innej perspektywy i cudze słowa w tym pomogą. Pomyśl o tym jakie skutki mogą wywrzeć twoje czyny. Gdy mnie nachodzą takie myśli to staram się logicznie podejść do tematu: zabić się? Po co? Jaki efekt może to dać? Czy mam gwarancję, że potem będzie ten wyczekiwany „święty spokój” o którym wszyscy mówią? Najczęściej dochodzę do wniosku,że jeśli już skłaniać się do tak głębokiego egoizmu jak samobójstwo to lepiej poprzestać na zwykłym hedonizmie i dążeniu do tego aby robić coś cokolwiek sprawi mi przyjemność. W ten sposób przynajmniej mam gwarancję, że to co zrobię faktycznie wpłynie na moje życie pozytywnie a przy okazji nie zniszczę psychiki ludziom dookoła (choćby to miało być tylko dziecko na spacerze,które znajdzie wisielca).

      • Samobójstwo to nie egoizm, tylko skrajny brak szacunku do samego siebie. Jaką trzeba być egoistyczną świnią, żeby coś takiego w ogóle pomyśleć. Według mnie 90% samobójstw to wina egoizmu najbliższych i otoczenia lub czasem wręcz zbydlęcenia.

  2. Mój Brat się zabil,byłem osoba która jako pierwsza go znalazła,przez długie lata cierpiał na depresje z którą nikt mu nie pomogl,walczyl do konca z ta myślą.
    Patrząc na nas dwoch jako braci,ktoś mógłby pomyśleć że nie mamy zbyt wiele wspólnego i mi nie zależy tak bardzo na nim,możliwe że on też tak to odebieral,ale prawda jest taka że bez niego teraz ja nie widzę sensu życia,nie dawałem mu wsparcia przez swój charakter,nie jestem ciepłym człowiekiem ale w moich myslach zawsze on byl najwazniejszy.
    Jeżeli ktoś zastanawia się nad samobójstwem i ma kogoś obok siebie,rodzinę,znajomych, prosze żeby nie popełnił tego błędu i zwrócił się do nich,opowiedział o wszystkim,dał szansę sobie pomoc i zmienić też innych na lepsze,bardzo zaluje że nie dał mi i nie mam już szansy zaopiekowania się moim braciszkiem…mogl zadzwonić i powiedzieć „przyjedź bo chce się zabić”

  3. Mialam probe smobojcza. Wkurza mnie jak ludzie tak łatwo osadzają samobójców. Z natury jestem osobą niekonfliktowe, pomocną. Zawsze jak tylko mogę to podam pomocną dlon. Mąż powiedział mi kiedyś że jestem najbardziej bezinteresowna osoba jaką zna. Zabić się nie jest łatwo. Mierze się z tym do teraz. W pewnym momencie swojego zycia stwierdziłam że, mam dosyć tego że wszystkim dookoła pomocną dłoń a wszyscy dookoła mają mniegdzies, po yslalam sobie że więcej w swoim życiu daje innym niż dostaje. Zmęczona jestem tym. Każdy mowi, że jak człowiek się zabiją to inni cierpią. A czy któraś z tych osób pomyślała o tym że, cierpienie samobójcy zwłaszcza w tym momencie jest to sto razy większe? Boje się o tym komu kolwiek mówić bo wiem że, ludzie .mojego otoczenia nie zrozumieją. Nawet będa bali się mnie słuchać. Wystarczy powiedzieć jedno słowo „samobójstwo” .

    • Rozumiem cię w 100%
      Choruje na depresje, myśli samobójcze męczą mnie codziennie, nie raz siedziałam z tabletkami w ręku, ale zabrakło mi odwagi. Pomagam ludzią ale nie zyskuje nic w zamian, to z jednej strony przykre, ale z drugiej już dla mnie normalne …
      Wiem, że kiedyś przyjdzie taki dzień, w którym nie wytrzymam… Jesteś silna…

  4. Moja rada jest taka jeśli chcesz się zabić, to rzuć wszystko i idź w daleką podróż tak daleką aż opadniesz z sił a kiedy będziesz odpoczywać popatrzysz na nowo. Żadnej broni, miej puste ręce. Wyzwól się z przeszłości a otworzysz oczy. Znajdź piękno i czystość w brudzie jest tylko zło i twoja niewola której już nie ma. Idź do swoich przyjaciół nawet jeśli są daleko – do tych którym ufasz, ten któremu nie możesz ufać nie jest twoim przyjacielem. Zwróć się do Boga i zawołaj głośno na swoją niedole, on odpowie bo ty nie jesteś zrodzony z pyłu galaktycznego i chaosu jak wierzą głupi ludzie którzy porównują się tak z niebytem.

  5. … czasem chcę skoczyć z dziewiątego piętra, ale boję się nicości i bólu … wolę nie żyć niż nie funkcjonować i próbuję sobie racjonalizować, że i tak wszyscy musimy umrzeć, więc może lepiej wiedzieć kiedy ze sceny zejść, ale coś na siłę trzyma mnie przy życiu … mógłbym dużo pisać o tym, ale wydaje mi się, że całe życie walczyłem, aby zostać tym, kim chcę a byłem trochę do niczego, popychadłem … w wieku 32 lat, po dwóch epizodach psychotycznych wydaje mi się, że tę walkę ostatecznie przegrałem i nie mam szans na zwycięstwo … nie założyłem rodziny, nawet nigdy nie byłem w związku … moja kariera zawodowa się załamała a życie towarzyskie trochę ssie … nie mam żadnego hobby, w którym bym się spełniał … moja psychoterapeutka mówi, że są inne rzeczy w życiu niż sukces i prestiż, ale ja potrzebuję do czegoś dążyć … czasami, gdy idę spać mam nadzieję, że jutro będzie lepiej albo że umrę we śnie, ale codziennie budzę się we własnym łóżku, bez chęci do życia … czasem próbuję trochę medytować, ale potem osądzam się, że tylko uciekam od problemów … nie wiem jak i kiedy to się skończy, ta cała karuzela spierdolenia …

  6. Ehhh ja tak tylko czekam … ogólnie to mogła bym napisać dużo, ale już mi się nawet nie chce i tak nikt mnie nie rozumie. Wszyscy się tylko gapią i śmieją. Nic nie rozumieją.

  7. Ja też mam myśli samobójcze i marzę żeby się nie obudzić, tak by było najprościej… I chyba najmniej boleśnie. Choć nie powiem, bywają dni, kiedy cieszę się, że jeszcze tego nie zrobiłam. Jak chyba każdy, chciałbym uwolnić się od problemów, na które nie widzę rozwiązania, od cierpienia… A moje problemy nikogo z otoczenia nie interesują, wszelkie próby rozmowy zbagatelizowane.

  8. Mam 26 lat, nie jestem idealny ale nie potrafię się pozbierać od 5miesicy po rozstaniu z narzeczona każdym dniem coraz bardziej sie załamuje coraz więcej myślę o niej w sumie to nie przerwanie od rana do wieczora
    Brak chęci do życia, to co kiedyś było pasja dziś tylko praca z przymusu. Psycholog tez jakoś bez szału I coraz częściej pojawiająca sie myśl ze to jedyne rozwiązanie które pozwoli mi się uwolnić od tego błędnego koła obwiniania się i zadreczania.

  9. Ja walczą, ale dobrze wiem, że w końcu nadejdzie ten dzień :). Mecze się już od 12-13 roku życia.. aktualnie mam 24 lata. Gdy psychika mnie nie męczy, to wykorzystuje każda sekundę jakby była moja ostatnia.. bo dobrze wiem, że to cisza przed burzą i trzeba cieszyć się chwilą spokoju.

  10. Ja chce to jutro zrobić mam 18 lat ale myśli o samobójstwie mam od 11 roku życia dzisiaj stwierdziłam kończę liceum mam maturę dzisiaj stódniówke ma moja klasa a ja nie chciałam iść jestem okropna jak miałabym się bawić to wszystko jest chore. Nie winnice rodzinny i znajomych są jacy są ale to ja nie potrafię być normalna dostosować się do rzeczywistości. Utopie się wejdę do głębokiej wody jak najdalej nie umiem pływać więc liczę na szczęście że szybko pójde na dno. Jeśli istnieje coś poza jak piekło to psychicznie nw czy bardziej można cierpieć a na chwilę poczuć tą ulgę to skarb Życzcie mi powodzenia abym dała radę bo słaba ciapa że mnie i nw czy potrafię się zabić tyle latt i dopiero teraz dorosłam żeby się zdecydować

  11. Chłopak, którego kocham popełnił samobójstwo kilka dni temu. Był w depresji, od lat nie chciał kontaktów, ale mogłam coś zrobić, pojechać, porozmawiać, odkładałam wyjazd i nie zdążyłam, Ten cholerny egoista wybrał drogę na skróty, a ja zostałam z poczuciem winy, z lękiem, z tą straszną świadomością, że Jego już nie ma i nie będzie, bez planów, marzeń, chęci do życia. Zanim to zrobicie, zastanówcie się kilka razy, bo zawsze jest ktoś, komu na was zależy i komu swoją decyzją zniszczycie życie. A jak to na Was nie zadziała to poczytajcie co się dzieje z duszą samobójcy po śmierci, cierpienie na ziemi to pestka w porównaniu z tym go czeka.

  12. a ja w sumie nie mam powodow by żyć, ale nie chcę robić przykrości rodzinie, więc żyję w cierpieniu z nadzieją, że w końcu przejedzie mnie jakaś ciężarówka lmao

  13. Juz dwa razy probowalem. Podcinanie zyl i duszenie, za pierwszym razem powstrzymal mnie moj szed, nieswiadomie, wrocil z transportem i musialem wyjsc i mu pomoc, a juz krew ze mnie uchodzila, dzis w nocy probowalem sie udusic, zaciagnolem linke na szyi, lezalem tak kilka minut, glowa mi dudnila, pulsowala, juz prawie nie mialem sil nawet podniesc powiek, ale w glowie zakolatala mi mysl ze musze wstac do pracy, pracuje w lunaparku i jestem tak jakby zastepca szefa, pomyslalem ze jak odejde to beda mieli kiepski sezon. Praca, to mnie jeszcze trzyma na tym swiecie, ale jeszcze tylko kilka miesiecy. Nie wiem czy wytrzymam, tym bardziej ze pracuje z kims dla kogo wlasnie zamierzam to zrobic. Widze ja co dzien, a ona nawet nie odezwie sie do mnie, nie chce ze mna rozmawiac. Traktuje mnie tak jak bym nie istnial. Tego sie nie da wytrzymac.

  14. Zycie nie ma sensu bez niej . Zniszczyłem to wszystko pstryknięciem palców i nie potrafię naprawić . Skrzywdziłem jedyna osobę która kocham tak bardzo i płace za to każdego dnia . Kocham cię Natalia i będę do końca swych dni .

  15. Zycie nie ma sensu bez niej . Zniszczyłem to wszystko pstryknięciem palców i nie potrafię naprawić . Skrzywdziłem jedyna osobę która kocham tak bardzo i płace za to każdego dnia . Kocham cię Natalia i będę do końca swych dni .

  16. Kiedy wypowiadam słowa, które określają mój stan słyszę tylko głuche „nie przejmuj się, to minie” od męża. Ale ja wiem, że tak nie będzie, to wraca. Myśl, że kiedy próbowałam zakończyć swoje życie, że jeszcze tego nie dokończyłam. Ta myśl wraca, za każdym razem kiedy w moim otoczeniu kolejna osoba odbiera sobie życie.

  17. Sama jesteś głupia i mentalnie skrajnie ograniczona. Nie rozumiesz, co mamy w głowie, co czujemy, to totalne zalamanie i brak realnej pomocy, gdy chcemy się zabić. Nie zrozumiesz, więc lepiej się zamknij.

Dodaj komentarz