Zamordował żonę w Nowy Rok. W sądzie powiedział dlaczego

0

– Ty morderco! Coś mojej córce zrobił?! Matkę swoim dzieciom, żeś zabił! – krzyczała teściowa do prowadzonego na salę rozpraw 44-letniego Mariusza K. Zamordował on nożem swoją żonę w sylwestrową noc, zadając jej serię ciosów. Zrobił to z zazdrości.

W Sądzie Okręgowym w Tarnobrzegu rozpoczął się właśnie proces zabójcy. Oskarżony przyznał się do winy i nie okazując emocji powiedział dlaczego po przyjęciu, gdy już goście rozeszli się, zaatakował 41-letnią Monikę.

– Stwierdziła, że to nie ma sensu, że najlepiej abym odszedł, wrócił do rodziny, do Kielc, bo planuje życie z innym mężczyzną. Po prostu dostałem szału – opowiadał.

Ciosy zadawał w łazience. To właśnie tam kobieta schroniła się przed rozwścieczonym mężem. Przed śmiercią zdołała jeszcze zadzwonić do brata, który chwilę wcześniej siedział jeszcze z nią przy jednym stole. Gdy on nie odbierał, wysłała mu SMSa. Napisała bratu, że Mariusz chce ją pobić i prosiła by przyjechał. Po chwili brat się zjawił. niestety, kiedy z matką, która mieszkała z córką w jednym domu, weszli na piętro, dokonali makabrycznego odkrycia. – Monika leżała na podłodze, była zakrwawiona. Miała otwarte oczy i usta. Dotknąłem czoła, zaczynała się już robić zimna – zeznawał w sądzie brat ofiary.

Zabójca uciekł, ale jeszcze tej samej nocy został zatrzymany na stacji benzynowej. Był pijany.

Prokuratura oskarżyła Mariusza K. nie tylko o zabójstwo, ale także o znęcanie się nad swoimi bliskimi. Ta gehenna miała trwać wiele lat. Mężczyzna wyżywał się na żonie i starszej, 19-letniej córce. – Wyzywał je od najgorszych, atakował pod byle pretekstem – zeznawała teściowa.

Zdaniem rodziny 44-latka bali się go nawet sąsiedzi, bo często pokazał, że bywa nieobliczalny. Jak wynika z ich relacji, wielkim problemem mężczyzny był alkohol. – Pod koniec dnia chodził już na czworaka – mówił w sądzie szwagier.

W ostatniego sylwestra nic jednak nie zapowiadało dramatu. Mariusz K. miał przy rodzinie zachowywać się wyjątkowo spokojnie i być nawet miłym. Ale kiedy w kotłowni wyszedł ze szwagrem na papierosa, zapowiedział: „zabiję k… jak się dowiem, że mnie zdradza”.

Spotkanie w sądzie z mordercą było wyjątkowo traumatycznym przeżyciem zwłaszcza dla matki ofiary. Starsza pani nie mogła powstrzymać łez. – Córka była spokojna, ciepła i lubiana przez wszystkich – zeznawała.

Monika osierociła dwoje dzieci. Starsza – 19-latka – feralnej nocy była poza domem i o tragedii dowiedziała się podczas zabawy. Kiedy rozgrywał się dramat, 8-letnia, młodsza córka spała w pokoju za ścianą. – To była przylepka mamusi. Mama woziła ją do szkoły, chodziły na spacery i zakupy – wspominają  sąsiedzi. Do dziś nie potrafią zrozumieć, że to własny ojciec zabrał dziewczynkom najukochańszą osobę na świecie.

Mariuszowi K. grozi dożywocie.

źródło: Fakt24

Przeczytaj również:


Europejskie Biuro Detektywistyki i Bezpieczeństwa

Dodaj komentarz