Tragiczny finał miała impreza alkoholowa jaka odbywała się w nocy z 3 na 4 lutego w jednym z mieszkań na łódzkim „Manhattanie”. Jeden z gości śmiertelnie pobił 67-letniego gospodarza. 31-letni mężczyzna już usłyszał zarzut zabójstwa. Decyzją sądu został aresztowany na 3 miesiące.

5 lutego, kryminalni zostali powiadomieni o odnalezieniu zwłok mężczyzny w jednym z mieszkań na łódzkim „Manhattanie”. Ciało denata znalazła jego żona, która nie mieszkała z ofiarą i nie mogąc się dodzwonić do męża, postanowiła sprawdzić co się stało. Po wejściu do mieszkania zauważyła zakrwawione zwłoki więc powiadamiała policję.

Ponieważ obrażenia na ciele zmarłego wskazywały, że mógł on paść ofiarą przestępstwa, policjanci przeprowadzili szczegółowe oględziny i rozpoczęli poszukiwania potencjalnego sprawcy. Wytężona praca bardzo szybko doprowadziła do ustalenia podejrzewanego. Jak się okazało był nim 31-latek, na co dzień mieszkający w Piotrkowie Trybunalskim.

Z ustaleń śledczych wynika, że kilka godzin przed zabójstwem obaj mężczyźni w towarzystwie młodej kobiety spożywali alkoholu. W pewnym momencie kobieta pokłóciła się z młodszym ze współbiesiadników i opuściła mieszkanie. Najprawdopodobniej, mężczyźni nadal kontynuowali biesiadę mocno zakrapianą alkoholem. Doszło między nimi do sprzeczki a następnie starszy z mężczyzn został wielokrotnie uderzony przez swojego kompana.

Następnego dnia, 31-latek opuścił mieszkanie kolegi po tym, jak zorientował się, że gospodarz nie żyje. Podejrzewany wyjechał do swojego rodzinnego miasta, myśląc że pozwoli to uniknąć odpowiedzialności. Na nic się to zdało, gdyż łódzcy policjanci bardzo szybko wpadli na trop mężczyzny. Już 6 lutego 31-latek został zatrzymany i usłyszał prokuratorski zarzut zabójstwa.

Mężczyzna notowany był wcześniej za inne przestępstwa. Decyzją sądu został aresztowany na 3 miesiące. Grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz