Wampir z Zielonej Góry

W Zielonej Górze i w ogóle w całym woj. lubuskim swego czasu (około roku 2010) panowała psychoza strachu. Policja szukała groźnego seryjnego gwałciciela, który napadł już niejedną kobietę, media co i rusz o tym trąbiły. Mieszkanki lubuskiego bały się wychodzić z domu, panika trwała i ciągle się nakręcała. Gwałciciel zyskał pseudonimy takie jak „Wampir z Zielonej Góry” czy „Brzytwiarz”. Jak się ostatecznie okazało słynny już w całej Polsce gwałciciel… nie istnieje.

Cała afera wybuchła za sprawą zwykłej plotki, kilkanaście kobiet po prostu zgłosiło fikcyjne zawiadomienie o gwałcie. Wystarczy że poszła plotka w mediach, że grasuje groźny przestępca i kolejne kobiety zaczęły składać kolejne fikcyjne zawiadomienia. Dlaczego? Jak to określił słynny kryminolog prof. Brunon Hołyst: „Dla osiągnięcia pewnej satysfakcji, że są ofiarami gwałcicieli, że mogą zaistnieć w percepcji społeczeństwa miejscowego, że ta sprawa doda im jakiejś chwały.” Teraz tym kobietom grozi do kilku lat więzienia za składanie fałszywych zeznań.

Jakiej lekcji udzieliła nam ta sprawa? Wnioski nasuwają się same. Po pierwsze każde zgłoszenie gwałtu należy bardzo dokładnie sprawdzić i znaleźć dowody na jego potwierdzenie. Jak widać są kobiety, które potrafią kłamać w tej sprawie nawet z bardzo błahych powodów, takich jak chęć bycia w centrum uwagi. Po drugie nie należy wierzyć we wszystko co mówi się w mediach i nie ulegać psychozie strachu.

I niech każdy teraz pomyśli sobie o akcjach typu #MeToo czy różnych publicznych oskarżeniach. Jak łatwo wśród prawdziwych ofiar mogą się znaleźć zwyczajnie osoby, który tylko szukają atencji albo prywatnej zemsty? Ilu niewinnym osobom może to zniszczyć życie? Ile szkód może przynieść społeczeństwu nakręcenia paniki? Jak obniża to wiarygodność prawdziwych ofiar gwałtu czy molestowania?

Także pamiętajmy wszyscy: przestępstwa zgłaszamy na policji, nie w mediach czy na Facebooku. I nie wierzymy w żadną wersję z góry i „na słowo” bez dowodów. A od zbierania dowodów jest prokuratura, na której to zgodnie z prawem leży obowiązek udowodnienia winy (ciężar dowodu). Z kolei od wydawania wyroków są sądy, po przeprowadzeniu rzetelnego procesu.

źródło: Men’s Rights Polska

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz