Do rodzinnej tragedii doszło w Zaleczynie koło Skawiny. Ciała kobiety oraz ich trójki dzieci odnalazł mąż, który powrócił z pracy. – Mężczyzna zastał ciało żony powieszone, ciała dzieci w łóżeczkach. Ciała dzieci nie noszą obrażeń zewnętrznych. Będziemy to jednak dokładnie badać” – mówi Sebastian Gleń z małopolskiej policji.

W środę rano, mężczyzna po powrocie z pracy znalazł w domu powieszone ciało 36-letniej żony Aldony S. oraz ciała trójki dzieci: 4-letniej Nadii, 9-letniej Aleksandry i 12-letniego Kamila.

– To była chyba ostatnia rodzina w Zelczynie, u której spodziewałabym się jakiejkolwiek tragedii. Matka była uprzejma, zawsze się ukłoniła. Nigdy nie sprawiali żadnych kłopotów. Potworna tragedia, trudno cokolwiek powiedzieć – powiedziała jedna z mieszkanek wsi w rozmowie z Wirtualna Polską.

– Nikt by nie pomyślał, że rodzina może mieć jakiekolwiek problemy. Pani była zawsze uśmiechnięta i kulturalna. Wierzyć się nie chce – stwierdził Janusz Śmiech, sołtys Zelczyny.

Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że dzieci zostały znalezione w łóżkach a na ich ciałach nie było widocznych obrażeń. Według informacji reportera RMF FM biegły lekarz stwierdził, że najprawdopodobniej zostały uduszone. Wstępnie wykluczono zatrucie tlenkiem węgla.

Rodzeństwo najprawdopodobniej zostało zamordowane przez matka, która później popełniła samobójstwo. Jeszcze dziś ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok kobiety i dzieci.

Mężczyzna, który odnalazł w domu ciała członków swojej rodziny został przewieziony do szpitala, gdzie zapewniono mu pomoc psychologiczną. Policja informuje, że rodzina nie miała założonej Niebieskiej Karty. Nie zajmowała się też nią pomoc społeczna.

źródło: Radio Kraków / Wirtualna Polska / RMF24

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz