Jan Gołębiowski | fot. CI POLSAT / Marcin Zięba

Profilowanie kryminalne to proces określania charakterystyki indywidualnej sprawcy przestępstwa. Profilerzy, na zlecenie organów ścigania analizują dostępne fakty i na ich postawie starają się określić jak najwięcej informacji o potencjalnym sprawcy, zawężając w ten sposób grono osób, które mogą stać za czynem karalnym. O kulisach tej pracy rozmawialiśmy z Janem Gołębiowskim, autorem pierwszej w Polsce monografii poświęconej problematyce sporządzania portretów psychologicznych nieznanych sprawców przestępstw pod tytułem „Profilowanie Kryminalne”.

KP: Profilowanie kryminalne wykorzystywane jest przez organy ścigania niezmiernie rzadko. Dlaczego według Pana służby sięgają po tą metodę wykrywczą w ostateczności, gdy wszystkie inne zawodzą?

J.G.: Rzadko lub często, jest to jakieś założenie. Musimy mieć też punkt odniesienia. Ja na brak pracy nie narzekam, moje koleżanki i koledzy również. Organy takie jak policja, prokuratura i sądy cały czas korzystają z usług profilerów. Statystyki ilości sporządzanych profili z każdego roku rosną, nie maleją na pewno, więc popularność tego narzędzia śledczego wzrasta. Sięganie w ostateczności to też mit profilowania. Są takie śledztwa, że to ostateczność, a są takie gdzie profil jest sporządzany na samym początku. Wszystko zależy od osoby śledczego czyli policjanta lub prokuratora, jakie on ma doświadczenie z profilowaniem. Jeżeli np. korzysta po raz kolejny to używa go chętniej, częściej i na wcześniejszym etapie sprawy. Oczywiście duża część pracy profilerów to sprawy z tzw. Archiwum X, i w tamtych czasach czyli we wczesnych latach 90-tych profilowanie w Polsce nie było jeszcze tak popularne, ale pierwsze profile robiono już od połowy lat 60-tych.

KP: Jakby miał Pan oszacować, jaki procent sporządzonych profili przyczynia się do ostatecznego złapania sprawcy?

J.G.: Wykrycie sprawcy to praca zespołowa i wiele czynników się na to składa. Profil to technika wspierająca śledztwo. Można powiedzieć, że wiekszość profili się przyczynia do wykrycia sprawcy, ale to nie oznacza, że to tylko dzięki profilowi go „namierzono”. Profil może zawęzić grono osób – potencjalnych sprawców, ale weryfikacja odbywa się na przykład przez badania DNA. Profil kieruje policjantów w stronę sprawcy mówiąc np., że sprawca na pewno znał ofiarę, a to pozwala na ukierunkowanie pracy operacyjnej. Nasza praca nie wygląda w rzeczywistości jak na filmie – policja nie wie kim jest sprawca, jest bezradna, stoi w miejscu, po czym przychodzi profiler, patrzy na zdjęcia ofiar i mówi, że sprawcą będzie ten i ten i policja go łapie. W filmach najczęściej to jeszcze profiler idzie z bronią i naraża życie zatrzymując mordercę – tak nie jest. Z jednej strony media popularyzują profilowanie, ale niestety pokazują taki mityczny obraz podtrzymując lub nawet tworząc stereotypy w filmach czy książkach.

KP: Pracował Pan przy najgłośniejszych sprawach z całej Polski. Trudniej sporządza się profil do sprawy, w której mało wiadomo o ofierze?

J.G.: Trudne profile są kiedy mało wiadomo o ofierze. Przypomina mi się zabójstwo dwóch mężczyzn, których szczątki wyłowiono z Wisły, były to dosłownie kadłubki, od ciał odcięto ręce i nogi. Przez lata nie ustalono tożsamości więc cała tzw. analiza wiktymologiczna była bardzo skromna, sprowadzała się do danych antropologicznych i medycznych. Nie wiadomo czym się ofiary zajmowały, jaki miały styl bycia czy też cechy psychologiczne. Profil tzw. „mordercy z ogłoszeń”, który prawie 4 lata temu zabijał w Warszawie ludzi, którzy chcieli sprzedać mieszkania też byl trudny, ponieważ sprawca był bardzo ostrożny. Na szczeście został złapany i otrzymał karę dożywotniego pozbawienia wolności. Sprawa dziewczyny z twarzą zaklejoną taśmą klejącą też była trudna.

KP: Czy często zdarza się tak, że po sporządzeniu profilu okazuje się że sprawca jest „w pierwszym tomie akt”?

J.G.: Dosłownie to ta zasada nie zawsze się sprawdza, bo wiele zależy od tego jak prowadzone są czynności i jakie dokumenty znajdują się w aktach. Często jednak jest tak, że sprawca jest związany z ofiarą lub miejscem przestępstwa i rzeczywiście pojawia się na wczesnym etapie śledztwa. Może on być członkiem rodziny, sąsiadem, kimś ofierze znanym.

KP: Jakie cechy sprawców mógłby Pan wskazać jako najczęściej pojawiające się w profilach?

J.G.: Wszystko zależy od kategorii przestępstwa, bo profile robi się do różnych spraw. Najczęściej sprawcą jest mężczyzna – to z takich ogólnych charakterystyk. Część jest impulsywna, część egocentryczna, skupiona na zaspokajaniu swoich potrzeb. Często sprawcy stosują używki, które utrudniają kontrolę nad zachowaniem i znoszą „hamulce”.
Należy zaznaczyć, że nawet zabójstwo nie jest równe zabójstwu, są przecież jeszcze rozboje, zgwałcenia, groźby, porwania, wymuszenia rozbójnicze gdzie każdy ze sprawców ma cechy indywidualne, charakterystyczne tylko dla niego.

KP: Jak wygląda proces tworzenia takiego profilu? Jakie są jego etapy i ile czasu zazwyczaj trwa jego sporządzenie?

J.G.: Praca nad stworzeniem profilu zaczyna sie od studium ofiary i sporządzenia jej portretu psychologicznego odnoszącego się do funkcjonowania społecznego. Największa część pracy to studiowanie akt sprawy. Analizuje się również miejsce i sposób popełnienia przestępstwa. Można pojechać na miejsce i zobaczyć samemu, korzysta się również z map.Tworząc profil można też porozmawiać ze świadkami, rodziną ofiary, policjantami prowadzącymi sprawę czy nawet medykiem sądowym, żeby wyjaśnił swoje wnioski z sekcji – jeżeli mamy zabójstwo. Wszystko zależy od sprawy – znowu tak powiem. Były nie raz oczekiwania, żeby profil zrobić w jeden dzień, zazwyczaj jednak trwa to kilka tygodni.

KP: Profilowanie kojarzy się z tymi najcięższymi gatunkowo przestępstwami. Czy zauważa Pan wzrost wykorzystania pracy profilerów w tych lżejszych sprawach

J.G.: Tak jak najbardziej, rozboje – tego się profiluje sporo. Robi się nawet profil w sprawach z art. 151 KK czyli pomoc lub namowa w samobójstwie (ale oczywiście to ciężki kaliber bo chodzi o życie) Groźby – czyli np. listy anonimowe – tutaj również tworzymy profil sprawcy.

KP: Jakie informacje przydatne do stworzenia profilu można zdobyć analizując taki anonimowy list?

J.G.: Przede wszystkim analiza formy i treści. Umiejętności sprawcy, inteligencja, wykształcenie, wiek czy zawód – to można wywnioskować z listu. Motywacja, występowanie ewentualnych zaburzeń – to też da się opisać. Nawet związek z jakimś konkretnym miejscem, gdy autor używa regionalizmów lub odnosi się do konkretnych lokalizacji. Jesteśmy w stanie wywnioskować, czy dana osoba bazuje na własnym doświadczeniu czy ogólnej wiedzy.

KP: Według śledczych najcięższym do wykrycia przestępstwem jest takie, gdzie ofiara jest przypadkowa, nie ma żadnego związku ze sprawcą. Czy tak samo jest przy tworzeniu profilu?/strong>

J.G.: Mimo, że ofiara może być przypadkowa, to jednak miejsce nie jest przypadkowe i czas również. Dla profilera wszystko ma jakieś znaczenie. Przypadkowa ofiara czyli taka, gdzie sprawca może kierować się dostępnością ofiary, a nie jakimiś konkretnymi jej cechami w kontekście konkretnego przestępstwa może pozwolić profilerowi opisać sprawcę jako osobę impulsywną, nie planującą przestępstwa a kierującą się jedynie okazją czyli właśnie dostępnością ofiary. Przestępstwo musiało nastąpić na przecięciu się szlaku komunikacyjnego ofiary i sprawcy. W takich sytuacjach staramy się jak najwięcej dowiedzieć o ofierze, jaka była jej rutyna i zwyczaje, dlaczego akurat znalazła się w tamtym miejscu i czasie, w którym padła ofiarą przestępstwa. Zadajemy sobie pytania, czy sprawca ponosił w związku z tym ryzyko? Czy była tam pewna brawura czy jednak wybrał miejsce, czas i ofiarę, które zmniejszało ryzyko ujęcia go, reakcji osób postronnych, zauważenia przez świadków itd.

KP: Bardzo dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi. Na koniec chciałbym zapytać jaką drogę trzeba przejść by zostać profilerem, oraz jakie umiejętności są najbardziej porządane w tym fachu?

J.G.: Umiejętności to przede wszystkim myślenie analityczne. Umiejętność analizy i syntezy, spostrzegawczość szczegółów, i to nie chodzi o wzrokowe umiejętności ale wyłapywania detali w całej historii jaka dotyczy przestępstwa. W Polsce większość profilerów – około 90 proc. – to psychologowie. Pozostali to kryminolodzy lub policjanci po odpowiednich szkoleniach. Najlepszą drogą by zostać profilerem, to wstąpić do policji, ja sam zaczynałem właśnie od sekcji psychologów Komendy Stołecznej Policji. Po jakimś czasie, posiadając już jakiś dorobek można zostać biegłym. Nie ma takiego zawodu jak profiler, wykonuje się jego obowiązki, wiec ścieżka kariery nie jest taka jasna i jednoznaczna.

KryminalnaPolska.pl

Przeczytaj również: