Czy morderca pozostanie bezkarny? | fot. YouTube / Niediegetyczne

Policjanci z Archiwum X zrobili wszystko, aby zamknąć śledztwo sprzed prawie 30 lat. Wiele wskazywało na to, że zaginiony mężczyzna nie żyje. Że został zamordowany. Śledczy podejrzewali nawet kto odpowiada za jego śmierć. W tej sprawie było wiele istotnych poszlak brakowało jednak dwóch kluczowych elementów. Podejrzewana nie przyznała się do winy i nie znaleziono ciała.

Czerwiec 1980 roku. Niewielka miejscowość na południu Polki. To właśnie tutaj dochodzi do zaginięcia 33-letniego Roberta W. Mężczyzna mieszkał w domu swojej drugiej żony. Milicja przyjęła zgłoszenie, ale poszukiwania nie trwały długo. Co więcej w trakcie tego śledztwa popełniony został szereg błędów i zaniedbań.

Akta sprawy trafiły do archiwum, aż do 2008 roku. Wtedy po 28 latach od zdarzenia na policję w Krakowie zgłosiła się siostra zaginionego.

Policjanci z Archiwum X zainteresowali się  zgłoszeniem i rozpoczęli ponowne śledztwo po latach. Siostra wyznała, że kilka dni przed zniknięciem Roberta, do ich matki przyjechała żona zaginionego – Halina. Powiedziała, że doszło do awantury i Robert wyjechał z domu. Miał wziąć ze sobą pieniądze, ale sugerowała, że nie trzeba się o niego martwić.

To co działo się później, obejrzycie w materiale Niediegetycznie, który znajduje się poniżej.

Przeczytaj również: