fot. Policja

W warmińsko-mazurskim garnizonie policji doszło do skandalicznego zdarzenia. Aspirant sztabowy Robert L. chował do swojej kieszeni pieniądze przeznaczone na informatorów, a gdy sprawa wyszła na jaw… dostał awans.

Funkcjonariusz wojewódzkiego zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji pobierał pieniądze na informatorów, jednak szły one do jego własnej kieszeni. Sprawa wyszła na jaw podczas audytu.

– Brał pieniądze na lewe pokwitowania. Poza tym w dziwny sposób „ginął” mu sprzęt operacyjny. Kamery, dyktafon, raz „zgubił” kamizelkę kuloodporną. Poinformowano o tym Biuro Spraw Wewnętrznych, a ci musieli powiadomić prokuraturę – mówi informator Fakt24.

Po zajęciu się sprawą przez prokuratora policjant przeniósł się do komendy w Ostródzie. Szefem był jego dobry znajomy, dlatego w niedługim czasie po przeniesieniu, Robert L. dostał awans, zostając zastępcą naczelnika wydziału kryminalnego.

Mimo że ponoć wobec Roberta L. wszczęto postępowanie dyscyplinarne, to nadal pracuje, czekając na emeryturę.

źródło: Fakt24

Przeczytaj również: