Dyżurny odebrał dziwny telefon, w którym zgłaszający wypowiadał się nielogicznie, opowiadał o obcokrajowcach, którzy chodzą po terenie wsi. W obawie o zgłaszającego zdecydował się skierować na miejsce patrol, który nie zauważył nic niepokojącego. Jak się jednak okazało po sprawdzeniu zgłaszającego w policyjnych systemach, był on poszukiwany do odbycia kary.

Dyżurny Policji odbiera podczas służby wiele telefonów. To on decyduje, czy, ile i jak szybko skierować policyjne siły na każde zgłoszenie. Czasami zdarzają się rozmowy, z których trudno wywnioskować, jakiej pomocy zgłaszający oczekuje. Żadnego telefonu nie można jednak zlekceważyć.

6 sierpnia dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Wołowie odebrał nad ranem dziwny telefon, w którym zgłaszający opowiadał, że po jednej z wsi w powiecie wołowskim chodzą obcokrajowcy, wchodzą na posesję zgłaszającego. Mężczyzna wypowiadał się nielogicznie, kontakt z nim był utrudniony. Dyżurny w obawie o zgłaszającego skierował na miejsce patrol, który nie zauważył na terenie wsi, ani na posesji zgłaszającego nic niepokojącego.

Jak się jednak okazało po sprawdzeniu mężczyzny w policyjnych systemach, był on poszukiwany przez Sąd Rejonowy w Trzebnicy do odbycia kary. Rodzina tłumaczyła zachowanie mężczyzny tym, że w przeszłości spożywał on alkohol w nadmiernych ilościach.

Policjanci zatrzymali zgłaszającego. 39-letni mężczyzna prosto z komendy trafił do więziennej celi.

Przeczytaj również:

Dodaj komentarz