Edmund podczas wizji lokalnych opowiadał szczegółowo o dokonanych zbrodniach | fot. Akta sądowe 

Seryjny morderca, który sam siebie nazywał „Zimnym chirurgiem”. Edmund Kolanowski to bez wątpienia najsłynniejszy polski nekrofil jak również jedna z najbardziej przerażających postaci w historii Poznania.

Edmund Kolanowski urodził się w 1947 roku w Poznaniu. Był chorowitym chłopcem i nie miał przez to łatwego dzieciństwa. Szczególny problem sprawiało mu nawiązywanie relacji z kobietami. W okresie dojrzewania zaczął zaczepiać dziewczynki. Po kilku latach atakował przypadkowe kobiety w Poznaniu, które dotykał w miejscach intymnych. Dokonał trzech zabójstw, jednak według milicjantów, którzy prowadzili śledztwo, Edmund Kolanowski mógł mieć na koncie znacznie więcej śmiertelnych ofiar.

Młody Edmund Kolanowski sprawiał problemy wychowawcze | fot. Akta sądowe

Zaginięcie dziecka 

4 listopada 1982 roku w Poznaniu na Naramowicach dochodzi do zaginięcia dziecka. 13-letnia Alinka wyszła przed dom tylko na moment, aby na pobliskiej łące zerwać trawę dla królików. Dziewczynka padła ofiarą dewianta. Zmasakrowane zwłoki odkryto dopiero miesiąc później. Sprawca wyciął z ciała narządy płciowe oraz piersi. Milicja szybko połączyła te zbrodnie z innymi zdarzeniami.

Dopiero miesiąc po zaginięciu odnaleziono ciało Alinki | fot. Akta sądowe

Zbezczeszczone zwłoki 

Kilka miesięcy przed zaginięciem 13-latki, w lutym 1982 roku,  nieopodal naramowickiego cmentarza trafiono na zbezczeszczone ciało kobiety. Zwłoki Katarzyny P. dzień wcześniej zostały skradzione z cmentarnej kaplicy na Naramowicach.  Przeprowadzone przez Zakład Medycyny Sądowej w Poznaniu oględziny wykazały, że sprawca wyciął ostrym narzędziem narządy płciowe. Sprawa została wówczas umorzona z powodu nie wykrycia sprawcy.

Dopiero miesiąc po zaginięciu odnaleziono ciało Alinki | fot. Akta sądowe

29 listopada 1982 roku kierownik cmentarza na Miłostowie zgłosił milicjantom rozkopanie grobu Bogumiły M., która pochowana została na cmentarzu dwa dni wcześniej. Sprawca przy użyciu łopaty rozkopał grób, po czym po oderwaniu wieka trumny wyciął ze zwłok narządy płciowe i piersi. Na odzieży kobiety zabezpieczono ślady krwi, które jak później potwierdzono były zbieżne z grupą krwi Edmunda Kolanowskiego.

Edmund zaatakował ponownie 27 stycznia 1983 roku. Na cmentarzu w Miłostowie trafiono na rozkopany grób, obok którego znajdowało się zbezczeszczone ciało, które sprawca wyciągnął z trumny. Ofiarą dewianta była kobieta, którą pochowano tam miesiąc wcześniej.

Polowanie na nekrofila 

Milicjanci nie mieli wątpliwości, że po Poznaniu grasuje dewiant, który w charakterystyczny sposób okalecza martwe ciała. Wszystko wskazuje na to, że za zabójstwo dziecka oraz akty nekrofilii odpowiada ten sam sprawca. Rozpoczął się pościg za nekrofilem, który w każdej chwili mógł dopuścić się kolejnej zbrodni.

Milicja za wszelką cenę próbowała złapać sprawcę. Sprawdzano osoby z kryminalną przeszłością. Rozmawiano z pracownikami cmentarzy. Medyk sądowy, który badał zbezczeszczone przez Edmunda ciała twierdził, że sposób dokonanych cięć był niezwykle precyzyjny. Widać było, że sprawca podczas każdej kolejnej dokonanej zbrodni czuł się coraz pewniej. Podejrzewano więc, że poszukiwanym przestępcą może być np. chirurg lub rzeźnik.

Ostatni rozkopany grób

Milicjanci zaczęli organizować patrole na cmentarzach, na których polował nekrofil. W noc z 6 na 7 maja 1983 roku podczas jednej z takich akcji udało się trafić na mężczyznę rozkopującego grób. Milicjanci byli w odległości zaledwie kilku metrów od sprawcy. Jeden z funkcjonariuszy próbował oddać w jego kierunku strzał, jednak zacięła mu się broń. Nekrofil uciekł, ale pozostawił po sobie wiele śladów, które doprowadziły do jego schwytania.

Kluczowym śladem był pozostawiony obok rozkopanego grobu papier z napisem „Pollena Łaskarzew”. Wówczas tylko dwa zakłady w Poznaniu zaopatrywały się w papier z tej firmy. Jednym z nich była spółdzielnia „Ziołolek”. Milicjanci dysponowali także rysopisem poszukiwanego. Po sprawdzeniu pracowników „Ziołoleku” wytypowano Edmunda Kolanowskiego jako poszukiwanego przestępcę. Nekrofil zostaje zatrzymany 16 maja 1983 roku.

Edmund podczas wizji lokalnych opowiadał szczegółowo o dokonanych zbrodniach | fot. Akta sądowe

Przesłuchanie

Edmund na początku do niczego się nie przyznawał. Po jakimś czasie potwierdził jednak, że jest odpowiedzialny za zbezczeszczenia zwłok na cmentarzu w Miłostowie, ale kompletnie odcinał się od czynów dokonanych na Naramowicach.

Milicja nie miała wątpliwości, że Edmund Kolanowski oprócz dokonanych czynów nekrofilii, jest odpowiedzialny za zabójstwo dziecka.  Na znalezionej w domu zatrzymanego kurtce oraz chusteczce do nosa odnaleziono ślady krwi tej samej grupy, co zamordowana 13-latka.

Ważną wskazówką dla śledczych były również dokonane 15 lipca 1983 roku badania wariograficzne. Ekspert we wnioskach napisał: „Wydaje się dość prawdopodobnym, że badany ma związek ze śmiercią dziewczynki w rejonie Naramowic”. 

Seryjny morderca

Edmund Kolanowski w końcu przyznał się do zabójstwa dziecka, jak również do innych zbrodni dokonanych poza Poznaniem. 28 października 1970 roku zabił kobietę, którą poznał dzień wcześniej na Dworcu Głównym w Poznaniu. Kazimiera G. zaproponowała Edmundowi wspólny wyjazd do jej mieszkania w Emilianowie. Mężczyzna zgodził się – pojechali pociągiem. Wysiedli na stacji Barborówko, a podczas pieszej wędrówki do Emilianowa, Edmund zabił kobietę.

Podczas przesłuchań opowiadał, że gdy stwierdził, że kobieta nie daje znaków życia za pomocą scyzoryka zbezcześcił ciało. Ze zwłok wyciął części intymne, które zawinął w papier i zabrał ze sobą do domu w Poznaniu. Ciało wrzucił do pobliskiego dołu i przysypał piaskiem. Edmund Kolanowski wskazał w jakim miejscu ukrył zwłoki, ale pomimo wielokrotnych poszukiwań nie udało się odnaleźć szczątków Kazimiery G. Jednak zeznania nekrofila w tej sprawie były na tyle szczegółowe, iż  zarzut zabójstwa znalazł się w akcie oskarżenia.

Edmund dokonał również śmiertelnego ataku w miejscowości Wawer koło Warszawy. 17 marca 1981 roku znaleziono tam zwłoki 20-letniej Hanny S. Oględziny ciała oraz wyniki przeprowadzonej sekcji jednoznacznie wskazywały na seksualne podłoże zabójstwa. Przyczyną zgonu były rozległe obrażenia głowy, które zadane zostały narzędziem tępym. Kolanowski wyciął również fragmenty części intymnych z martwego ciała kobiety oraz naciął jedną pierś.

Hanna S. była jedną z trzech śmiertelnych ofiar Edmunda | fot. Akta sądowe

Fragmenty ciała

Wycięte ze zwłok fragmenty ciał kobiet Edmund Kolanowski zabierał ze sobą do mieszkania na ul. Wodnej. Tam przyszywał te części do specjalnie przygotowanych przez siebie manekinów, a następnie onanizował się przy nich. Podczas przesłuchań nazywał takie zachowanie „zabawą”. Konkubina Edmunda wiedziała o jego zapędach nekrofilnych. Po zabójstwie Alinki znalazła w piecu kaflowym częściowo zwęglone fragmenty ciała dziecka. Kobieta nie zgłosił tego na milicję, ponieważ Edmund groził jej śmiercią.

Proces i kara 

Proces Edmunda rozpoczął się 22 stycznia 1984 roku i wzbudził duże zainteresowanie opinii publicznej. Każda z kolejnych rozpraw była relacjonowana przez wszystkie lokalne dzienniki. Edmund Kolanowski na sali sądowej odwołał swoje wcześniejsze zeznania. Twierdził, że milicjanci wydobyli od niego przyznanie się do zabójstw siłą. Sąd nie dał jednak wiary jego słowom i 4 czerwca 1985 roku Edmund Kolanowski zostaje skazany na śmierć. Wyrok wykonano 28 lipca 1986 roku.

Oskarżony twierdził, że milicjanci wydobyli od niego zeznania przemocą

Grób mordercy

Edmund Kolanowski po egzekucji pochowany został na cmentarzu na Miłostowie. Morderca trafił po śmierci w miejsce, na którym polował przez wiele lat, a jako dziecko wraz z matką odwiedzał tam grób swojego starszego braciszka. Grób Edmunda Kolanowskiego to zapomniana mogiła. Nie ma tam nagrobka, ani upamiętniającego krzyża. Według poznańskiego rejestru, grób od kilku lat nie jest opłacony, więc w każdej chwili może zostać zlikwidowany.

Przeczytaj również:

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz