Więzienie | Zdjęcie ilustracyjne | fot. Pixabay

Do śmierci skruszonego bandyty Radosława M. ps. Malwa doszło w piątek w areszcie śledczym w Lublinie. Od rana pracują tam prokuratorzy wyjaśniający okoliczności zdarzenia. Na chwilę obecną śledczy nie wykluczają żadnej z wersji wydarzeń.

Jak ustalili dziennikarze Kryminalnej Polski, Radosław M. ps. Malwa trafił do aresztu śledczego w Lublinie w czwartek. Dziś w celi znaleziono go martwego. Prokuratura nie podaje informacji w jakich okolicznościach i kto odnalazł ciało. Wiadome jest natomiast, że Malwa korzystał ze statusu małego świadka koronnego.

Jak informuje Agnieszka Kępka z lubelskiej prokuratury, na terenie aresztu śledczego od rana prowadzone są czynności mające wyjaśnić przyczyny zgonu mężczyzny. Do rozwiązania zagadkowej śmierci wyznaczono dwóch prokuratorów, którzy przesłuchują osadzonych na całym oddziale jak również strażników więziennych.

W poniedziałek ma się odbyć sekcja zwłok Radosława M., która wyjaśni mechanizm i przyczynę zgonu. – Na chwilę obecną nie wykluczamy śmierci samobójczej, ale też nie wykluczamy udziału osób trzecich. Na powstające pytania odpowie sekcja zwłok – poinformowała Kryminalną Polskę prokurator Agnieszka Kępka.

Jak dowiedzieli się nieoficjalnie dziennikarze Kryminalnej Polski, Radosław M. zeznawał wcześniej w sprawie przemytu papierosów korzystając przy tym z artykułu 60. kodeksu karnego, czyli nadzwyczajnego złagodzenia kary. Swoimi zeznaniami obciążył około 80 osób, wśród których byli celnicy oraz strażnicy graniczni. Malwa opuścił areszt tymczasowy w październiku ubiegłego roku, wczoraj trafił tam ponownie.

Przeczytaj również: