Akta sądowe | fot. Krzysztof Wojciewski / nawokandzie.ms.gov.pl

Aktem oskarżenia przeciwko Robertowi S., Dariuszowi S. i Marcinowi B. zakończyło się śledztwo w sprawie zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów. Oskarżonym zarzucono dokonanie w 1992 roku na warszawskim Aninie napadu rabunkowego na Piotra i Alicję Jaroszewiczów, podczas którego oboje zostali zamordowani. Robert S. jest także oskarżony o dokonanie zabójstwa małżeństwa w 1991 r. w Gdyni oraz usiłowanie zabójstwa mężczyzny w 1993 r. w Izabelinie.

Podstawą skierowania aktu oskarżenia były materiały zgromadzone w toku śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie i Centralne Biuro Śledcze Policji, które początkowo dotyczyło uprowadzenia ze szczególnym udręczeniem 76-letniego biznesmena oraz dziecka. Chłopiec po wpłaceniu przez rodziców okupu został uwolniony, ale uprowadzenie biznesmena zakończyło się tragicznie, ponieważ zmarł on w trakcie porwania. Wówczas do sprawy zatrzymano trzy osoby, wobec których skierowano już akt oskarżenia.

Dalsze czynności w śledztwie doprowadziły do rozwiązania sprawy zabójstwa Piotra Jaroszewicza i jego małżonki Alicji Solskiej – Jaroszewicz. Z ustaleń śledztwa wynika, że w zbrodni prawdopodobnie uczestniczyli Dariusz S., Robert S. i Marcin B., członkowie istniejącego w latach 90-tych „gangu karateków”.

Według śledczych sposób działania grupy, który został zastosowany podczas napadu na Piotra i Alicję Jaroszewiczów był charakterystyczny dla „karateków”. Sprawcy weszli do domu pokrzywdzonych i obezwładnili ich. Następnie przeszukali dom, kradnąc 5000 marek niemieckich, 5 złotych monet, dwie jednostki broni oraz zegarek damski. Prawdopodobnie w momencie opuszczania przez nich domu, Piotr Jaroszewicz wyswobodził się z więzów. W trakcie ponownej próby jego obezwładnienia napastnicy umieścili go na fotelu, a następnie udusili. Po zamordowaniu Piotra Jaroszewicza jeden ze sprawców zabrał z gabinetu pokrzywdzonego sztucer i zastrzelił Alicję Solską – Jaroszewicz.

Z zebranego materiału wynika również, że jeden z oskarżonych mógł brać udział w napadzie rabunkowym w 1993 roku w Izabelinie, w ówczesnym woj. warszawskim, podczas którego usiłowano dokonać zabójstwa pokrzywdzonego strzelając do niego z samodziałowej broni palnej, tzw. kołkownicy. Według śledczych ten sam oskarżony miał również dokonać w 1991 roku rozboju, a następnie zabójstwa małżeństwa zamieszkałego w Gdyni.

Trójka oskarżonych na początku lat 90-tych wchodziła w skład zorganizowanej grupy przestępczej, zwanej przez media „gangiem karateków”. Jego członkom zarzuca się, że na przestrzeni dwóch lat mogli dokonać 27 rozbojów oraz jednego zabójstwa, a także innych przestępstw przeciwko mieniu. Była to wówczas niewątpliwie jedna z najbardziej niebezpiecznych grup przestępczych w kraju. Nieformalnym przywódcą „gangu karateków” miał być Robert S., który jak wynika ze śledztwa decydował o miejscu napadu, składzie grupy, podziale ról i kierował „akcją” na miejscu. Ich łupem padały pieniądze i złoto, które ukrywano np. w skrytkach w lesie, a następnie sprzedawano.

Robert S. za dokonanie 27 napadów rabunkowych na terenie całego kraju, w tym jednego połączonego z zabójstwem, został skazany na łączną karę 25 lat pozbawienia wolności, którą skazany w dalszym ciągu odbywa, a jej koniec przypada na 2 lipca 2020 roku. Marcin B. tym samym wyrokiem sądu został uznany za winnego popełnienia łącznie 21 przestępstw i wymierzono mu karę 15 lat pozbawienia wolności, której odbywanie skazany zakończył. Z kolei Dariusz S. został uznany za winnego popełnienia 14 przestępstw objętych działalnością grupy i skazany na łączną karę 15 lat pozbawienia wolności, której odbywanie również zakończył.

Przeczytaj również: