Policjanci z Łodzi zatrzymali mężczyznę, który odpowie za zabójstwo 24-latka. Materiał dowodowy wskazuje, że podejrzany pozbawił swoją ofiarę życia a ciało wrzucił do studni. W przeszłości odpowiadał między innymi za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Teraz grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Sprawa miała swój początek 25 listopada, kiedy matka ofiary powiadomiła, że straciła kontakt z synem. Dwa dni wcześniej nie wpuściła go do domu po tym jak przyszedł nietrzeźwy i od tego czasu nie miała z nim kontaktu. Przełom nastąpił 16 grudnia, kiedy ciało zaginionego odnaleźli policjanci w studni na terenie posesji przy ulicy Zgodnej w Łodzi.

Już wstępne oględziny wskazywały, że do zgonu mężczyzny mogły przyczynić się osoby trzecie. Analizą sprawy zajęli się kryminalni z komendy wojewódzkiej i miejskiej. Skrupulatnie kompletowali materiał dowodowy z każdą chwilą przybliżający ich do rozwikłania okoliczności zbrodni. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazywały, że w chwili zgłoszenia zaginięcia mężczyzna już nie żył.

Kryminalni docierali do świadków i zaczęli wiązać ofiarę z osobami przebywającymi na wspomnianej posesji. W rezultacie poczynione ustalenia wskazywały, że za zbrodnią może stać osoba, która przebywała w tym czasie w pustostanie znajdującym się przy ulicy Zgodnej. 21 grudnia policjanci pojawili się przy ulicy Obywatelskiej, gdzie mógł przebywać wytypowany mężczyzna. W przybudówce kryminalni zatrzymali 33-latka.

W chwili zatrzymania podejrzewany miał 1,2 promila alkoholu w organizmie. Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że aby zatrzeć ślady wrzucił ciało 24-latka do pobliskiej studni. Zatrzymany 33-latek w przeszłości miał wielokrotnie konflikt z prawem. Już usłyszał prokuratorskie zarzuty zabójstwa. Jest to zbrodnia zagrożona karą dożywotniego pozbawienia wolności.

Przeczytaj również: