Podręcznikowa definicja wyjaśnia, że jest to forma przekazania, wbrew regulaminowi więziennemu, informacji lub poleceń związanych z przebiegiem toczącego się śledztwa. Gryps w swojej klasycznej postaci jest małym kawałkiem papieru z zapisem, którego treść ma pozostać tajemnicą wobec organu prowadzącego postępowanie karne lub wobec personelu więziennego. Samo słowo jest pochodzenia niemieckiego i w języku tym ma takie samo znaczenie, jak jego spolszczona forma.

Gryps może być przekazywany przez osobę pozbawioną wolności do innej osoby pozbawionej wolności. Może być adresowany do osoby przebywającej na wolności, ale też może pochodzić od osoby przebywającej na wolności i być przeznaczony osobie tymczasowo aresztowanej lub odbywającej karę pozbawienia wolności. Gryps jest tylko jednym z kilku znanych sposobów komunikowania się członków podkultury więziennej. Nie przekreśla to oczywiście możliwości wykorzystania tej formy wymiany informacji przez osoby pozbawione wolności, lecz nie należące do środowiska określanego jako podkultura więzienna.

Przy pomocy grypsu najczęściej przekazuje się informacje o stanie śledztwa, postawie poszczególnych podejrzanych, w tym treści ich wyjaśnień, zeznaniach świadków, posiadaniu przez organ procesowy dowodów rzeczowych albo miejscu ich ukrycia. Mogą być przekazywane tą drogą instrukcje o konieczności potwierdzenia przez określoną osobę fałszywego alibi, przekazania części łupu itd.

W jednej ze spraw o usiłowanie zabójstwa tymczasowo aresztowany podejrzany w kolejnych instrukcjach do innego więźnia przekazał szczegółowy opis całego stanu faktycznego sprawy w celu wyuczenia się przez adresata grypsów roli rzeczywistego sprawcy i przejęcia na siebie za odpowiednim wynagrodzeniem całej winy. W innej dotyczącej kilkudziesięciu włamań, tymczasowo aresztowany podejrzany dokładnie instruował pozostających jeszcze na wolności wspólników o tym, które z włamań są im przypisywane, do których mają się przyznać, gdyż prokurator posiada juz dowody rzeczowe, a które czyny mają utrzymać w tajemnicy, gdyż nie są z ich dokonaniem zupełnie kojarzeni.

Konieczność zachowania treści grypsu w tajemnicy wymaga bądź to posłużenia się „doręczycielem” bądź użycia odpowiedniej metody technicznej. Rolę doręczyciela spełniają najczęściej więźniowie opuszczający zakład penitencjarny. Zdarza się jednak, że podejmują się tego sprzedajni funkcjonariusze Służby Więziennej, osoby bliskie, które uzyskały możliwość widzenia się z więźniem, a nawet obrońcy. Osoby te, w celu uniknięcia zdemaskowania, odpowiednio złożoną i zminiaturyzowaną kartkę ukrywają w swojej odzieży, obuwiu, dokumentach czy nawet naturalnych otworach ciała.

Wśród metod technicznych można wskazać chociażby na „wydmuchanie” odpowiednio przygotowanego grypsu przy pomocy papierowej tuby albo obciążenie go kamykiem i wyrzucenie na zewnątrz, niekiedy nawet na znaczną odległość. Do środka zakładu karnego grypsy trafiają w paczkach żywnościowych czy odzieżowych, a nawet w formie oficjalnej korespondencji, która maskuje utajnione pismo. Szczególnie zmyślne bywają też sposoby przekazywania grypsów pomiędzy współosadzonymi. Bywa, że w operacjach tego rodzaju współdziała kilkunastu innych, odpowiednio wtajemniczonych więźniów.

Gryps nie jest oczywiście jedyną formą nielegalnego komunikowania się. Przykładem innych sposobów wymiany myśli wewnątrz więzienia jest chociażby tzw. „stukanka”, czyli wystukiwanie odpowiednich informacji poprzez rytmiczne uderzanie w kaloryfer, albo „miganka” polegająca na migowym przesyłaniu znaków. W zasadzie w każdej z tych metod nadawca i odbiorca informacji wykorzystują w mniejszym albo większym stopniu gwarę więzienną. Gwara ta także określana jest jako „gryps” i ma na celu m.in. zabezpieczenie treści przekazywanych komunikatów przed rozpoznaniem przez osoby niepowołane.

źródło: Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze

Przeczytaj również: